Co tu dużo gadać. Tarta z botwinką jest zawsze rewelacyjna.
Tym razem za wskazówkami Chillibite poddusiłam buraczki w soku pomarańczowym. Ja zwykle duszę tak po prostu :) Fajnie wzbogacił smak ten sok, ale chyba jednak zostanę przy swojej wersji, która de facto jest toczka w toczkę ta sama jak u Chilli, ale bez soku ;) A no i kruche robię inaczej (takie jak np. tu), ale mam wrażenie, że co kucharka, to ma swój przepis na kruche :)
Oj, przyznam Wam się, że jak widzę botwinkę, to dostaję małpiego rozumu. A jak widzę botwinkę i kozi ser... ojej! można mnie tym szantażować!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekąski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekąski. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 13 maja 2014
czwartek, 3 kwietnia 2014
paszteciki z pokrzywą
Babcia, która moje jedzenie chwastów traktuje jako zabawną fanaberię oszalała na punkcie tych pasztecików i zamówiła tuzin na Wielkanoc. Zrobiłam je w piątek wieczór, poszłam czytać książkę, obudziłam się rano i oto co zastałam:
Dla jasności pasztecików wieczorem było 14...
A robi się je tak:
PASZTECIKI Z POKRZYWĄ
Ciasto:
3000 g mąki pszennej
4g suszonych drożdży
1 łyżeczka cukru
1/2 szklanki ciepłej wody
1/4 szklanki oleju
sól
Wszystkie składniki połączyć i ugniatać, aż powstanie elastyczne, gładkie ciasto, odchodzące od ręki. Jeśli jest za klejące - dodać mąki, za suche - wody. Ostawić na godzinę, żeby sobie porosło.
4g suszonych drożdży
1 łyżeczka cukru
1/2 szklanki ciepłej wody
1/4 szklanki oleju
sól
Wszystkie składniki połączyć i ugniatać, aż powstanie elastyczne, gładkie ciasto, odchodzące od ręki. Jeśli jest za klejące - dodać mąki, za suche - wody. Ostawić na godzinę, żeby sobie porosło.
Farsz:
siatka pokrzywy - nie wiem ile wagowo... muszę zważyć, ale pół kilo na pewno!
opakowanie fety
sól, pieprz i czosnek
Przebraną i umytą pokrzywę zalewamy wrzątkiem i od razu zalewamy zimną wodą. Na patelni rozgrzewamy oliwę i szklimy czosnek, dorzucamy posiekaną pokrzywę. Przesmażamy kilka minut. Następnie studzimy i miksujemy z fetą. Doprawiamy.
Ciasto rozwałkowujemy na kwadrat, rozsmarowujemy pokrzywowy farsz i zwijamy w roladę. Całość tniemy na około 5 cm kawałki, każdy smarujemy białkiem i posypujemy sezamem.
Pieczemy około 25 minut w 180 stopniach.
Smacznego.
środa, 19 marca 2014
samosy
Wikipedia mówi, że Samosa: "to potrawa kuchni indyjskiej, przekąska w postaci trójkątnego pierożka,
smażonego na głębokim oleju. Jako nadzienie służą najczęściej ostro
przyprawione warzywa, czasami również mięso lub ser panir". Czy trójkątne? Nie koniecznie. Różnorodne farsze? Jak najbardziej! Niby tradycyjny to ziemniak z groszkiem, kalafiorem i marchewką. Na święta zróbcie z kapustą i grzybami. Latem z sezonowymi owocami. Dodajcie koziego sera, czy ricottę ze szpinakiem, Basia kiedyś zrobiła jarmuż z soczewicą. Możliwości nieskończone. Ile głów, tyle pomysłów! Co tylko wam do głowy wpadnie! Czy smażone? Niby powinny być, ale ja wolę pieczone.
Samosów uczyłam się podczas pracy w najlepszej samosiarni świata, która nazywała się "Massala" i była prowadzona przez słynną w Bielsku samosiarę Basię. Jak dziś pamiętam lepienie tysięcy samosów na jakiś koncert, gdzieś na jakimś zadupiu. Basia robiła farsz, jej siostra lepiła, ja kibicowałam. Rozeszły się, jak świeże bułeczki.
Samosy znajdują szczególne miejsce w moim sercu i żołądku. Jak już wspomniałam, farszy może być sto milionów rodzajów. Zarówno na wytrawnie, jak i słodko. Dziś pokażę wam, jak zrobić warzywne, soczewicowe i jabłkowe. Ale zacznijmy od ciasta:
CIASTO NA SAMOSY:
300 g mąki pszennej lub 200 g pszennej i 100 g pszennej razowej
100 ml wody (warto przygotować sobie na wszelki wypadek 150 ml, bo nie wiadomo do końca ile mąka wypije, wodę wlewać pomału)
łyżeczka soli
4 łyżki oleju rzepakowego
Składniki ciasta mieszamy razem do utworzenia elastycznej, gładkiej, lśniącej kuli. Wodę, jak już mówiłam, wlewamy po trochu, bo nie wiadomo ile ciasto wypije. Mi zwykle pije szklankę, ale czasem zdarza się, że chce 3/4 albo 1 1/3...
Kiedy ciasto jest gotowe lepimy z niego kulki wielkości sporego orzecha włoskiego i rozwałkowujemy na owalne placki wielkości dłoni. Warto czasem blat podsypać mąką.
W te placki wkładamy farsz i sklejamy pierogi robiąc na brzegu falbankę.
A teraz farsze.
Pierwszy soczewicowy zrobiłam dokładnie taki, jak do pasztecików imprezowych.
Drugi warzywny - jak Basia to przeczyta to dostanie palpitacji serca, ale trudno. Ja farsz robię z mrożonki, bo nie mam czasu na duszenie ziemniaków, marchewek itp. Kupuję mieszankę na patelnię - ziemniaki, brokuł, marchewka, kukurydza itp. Taka standardowa. Duszę na patelni z przyprawami - garam massalą, słodką i ostrą papryką, czosnkiem, kolendrą, solą i pieprzem.
Trzeci - jabłka pokrojone na cząstki duszę do miękkości na maśle z kardamonem i goździkami. Przypraw nie za dużo - na 3 jabłka po pół łyżeczki maks. Bez cukru, bo i po co - jabłka są same w sobie słodkie. Do pieroga dałam łyżeczkę dżemu wiśniowego i łyżkę jabłek.
Ja samosy piekę. Około pół godziny w 180stopniach, w połowie czasu przewracam je na drugą stronę. Blachę dobrze przesmarować olejem, lub podsypać pierogi mąką, żeby się do niej nie przykleiły.
Basia smaży. Na patelnię wlać dużo oleju i smażyć na złoto. Będą bardzo chrupiące. Odsączyć na papierowym ręczniku.
Podaję z jogurtowym sosem czosnkowym (jogurtowym ze świeżymi ziołami) i ryżem. Ale możecie jeść same, z kaszą, sosem pomidorowym, pieczarkowym, jaką akurat macie melodię!
Smacznego!
Samosów uczyłam się podczas pracy w najlepszej samosiarni świata, która nazywała się "Massala" i była prowadzona przez słynną w Bielsku samosiarę Basię. Jak dziś pamiętam lepienie tysięcy samosów na jakiś koncert, gdzieś na jakimś zadupiu. Basia robiła farsz, jej siostra lepiła, ja kibicowałam. Rozeszły się, jak świeże bułeczki.
Samosy znajdują szczególne miejsce w moim sercu i żołądku. Jak już wspomniałam, farszy może być sto milionów rodzajów. Zarówno na wytrawnie, jak i słodko. Dziś pokażę wam, jak zrobić warzywne, soczewicowe i jabłkowe. Ale zacznijmy od ciasta:
CIASTO NA SAMOSY:
300 g mąki pszennej lub 200 g pszennej i 100 g pszennej razowej
100 ml wody (warto przygotować sobie na wszelki wypadek 150 ml, bo nie wiadomo do końca ile mąka wypije, wodę wlewać pomału)
łyżeczka soli
4 łyżki oleju rzepakowego
Składniki ciasta mieszamy razem do utworzenia elastycznej, gładkiej, lśniącej kuli. Wodę, jak już mówiłam, wlewamy po trochu, bo nie wiadomo ile ciasto wypije. Mi zwykle pije szklankę, ale czasem zdarza się, że chce 3/4 albo 1 1/3...
Kiedy ciasto jest gotowe lepimy z niego kulki wielkości sporego orzecha włoskiego i rozwałkowujemy na owalne placki wielkości dłoni. Warto czasem blat podsypać mąką.
W te placki wkładamy farsz i sklejamy pierogi robiąc na brzegu falbankę.
A teraz farsze.
Pierwszy soczewicowy zrobiłam dokładnie taki, jak do pasztecików imprezowych.
Drugi warzywny - jak Basia to przeczyta to dostanie palpitacji serca, ale trudno. Ja farsz robię z mrożonki, bo nie mam czasu na duszenie ziemniaków, marchewek itp. Kupuję mieszankę na patelnię - ziemniaki, brokuł, marchewka, kukurydza itp. Taka standardowa. Duszę na patelni z przyprawami - garam massalą, słodką i ostrą papryką, czosnkiem, kolendrą, solą i pieprzem.
Trzeci - jabłka pokrojone na cząstki duszę do miękkości na maśle z kardamonem i goździkami. Przypraw nie za dużo - na 3 jabłka po pół łyżeczki maks. Bez cukru, bo i po co - jabłka są same w sobie słodkie. Do pieroga dałam łyżeczkę dżemu wiśniowego i łyżkę jabłek.
Ja samosy piekę. Około pół godziny w 180stopniach, w połowie czasu przewracam je na drugą stronę. Blachę dobrze przesmarować olejem, lub podsypać pierogi mąką, żeby się do niej nie przykleiły.
Basia smaży. Na patelnię wlać dużo oleju i smażyć na złoto. Będą bardzo chrupiące. Odsączyć na papierowym ręczniku.
Podaję z jogurtowym sosem czosnkowym (jogurtowym ze świeżymi ziołami) i ryżem. Ale możecie jeść same, z kaszą, sosem pomidorowym, pieczarkowym, jaką akurat macie melodię!
Smacznego!
![]() |
| Od kulki do placka, z placka w pieroga |
![]() | |
![]() |
| Po lewej u góry soczewicą, po prawej z warzywami |
![]() |
| Jabłkowo-wiśniowe |
czwartek, 6 marca 2014
pankejki
Wegan nerd zaproponowała ostatnio takie pankejki. Oczywiście od razu dostałam ślinotoku, więc zamiast lizać monitor zaczęłam smażyć.
Placki zrobiłam z podwójnej porcji. Swojego grzybka tybetańskiego udusiłam przypadkiem jakiś czas temu, więc zamiast kefiru z niego użyłam truskawkowej maślanki. Podałam z konfiturą z czarnego bzu. Pyyycha!
Placki zrobiłam z podwójnej porcji. Swojego grzybka tybetańskiego udusiłam przypadkiem jakiś czas temu, więc zamiast kefiru z niego użyłam truskawkowej maślanki. Podałam z konfiturą z czarnego bzu. Pyyycha!
wtorek, 4 marca 2014
pieczone pierożki z kaszą gryczaną
Zrobiłam pyszne, puchate pierożki. Zainspirowałam się tymi. Ale zrobiłam je tak:
PIECZONE PIEROŻKI Z KASZĄ GRYCZANĄ
Farsz:
1,5 woreczka ugotowanej kaszy gryczanej
kostka twarogu chudego 200 g
6 suszonych pomidorów pokrojonych w kostkę
garść posiekanej rukoli
garść posiekanych orzechów laskowych
łyżka sosu worcestershire
sól i pieprz
Ciasto:
500g mąki
paczka drożdży instant - 7g
2 jajka
50 ml oliwy
200 ml kefiru lub maślanki
pół łyżeczki soli
łyżeczka cukru
Składniki na ciasto zagniatam dokładnie, aż będzie gładkie. Odstawiam na jakieś pół godziny, żeby sobie odpoczęło i podrosło.
W tym czasie przygotowuję farsz. Kaszę zazwyczaj gotuję dużo wcześniej np rano lub wieczorem. Wszystkie składniki dokładnie mieszam i sprawdzam, czy są odpowiednio doprawione.
Ciasto rozwałkowuję dość cienko i wykrawam szklanką kółka. Na każde nakładam łyżkę farszu i sklejam. Smaruję rozmąconym jajkiem lub oliwą. Można posypać sezamem. Piekę około 20- 30 minut w temperaturze 180-200 stopni.
Świetną parą jest jogurtowy sos czosnkowy.
Jako ciekawostkę powiem, że wypróbowałam sos partyzancki, czyli: z braku jogurtu w domu wymieszałam łyżkę majonezu z dwoma łyżkami mleka, rozmieszałam na gładko, dodałam czosnku, trochę pieprzu i soli i... powiem wam, że spodziewałam się tragedii, a było zjadliwe! No to mamy sos ratunkowy ;)
Smacznego.
PIECZONE PIEROŻKI Z KASZĄ GRYCZANĄ
Farsz:
1,5 woreczka ugotowanej kaszy gryczanej
kostka twarogu chudego 200 g
6 suszonych pomidorów pokrojonych w kostkę
garść posiekanej rukoli
garść posiekanych orzechów laskowych
łyżka sosu worcestershire
sól i pieprz
Ciasto:
500g mąki
paczka drożdży instant - 7g
2 jajka
50 ml oliwy
200 ml kefiru lub maślanki
pół łyżeczki soli
łyżeczka cukru
Składniki na ciasto zagniatam dokładnie, aż będzie gładkie. Odstawiam na jakieś pół godziny, żeby sobie odpoczęło i podrosło.
W tym czasie przygotowuję farsz. Kaszę zazwyczaj gotuję dużo wcześniej np rano lub wieczorem. Wszystkie składniki dokładnie mieszam i sprawdzam, czy są odpowiednio doprawione.
Ciasto rozwałkowuję dość cienko i wykrawam szklanką kółka. Na każde nakładam łyżkę farszu i sklejam. Smaruję rozmąconym jajkiem lub oliwą. Można posypać sezamem. Piekę około 20- 30 minut w temperaturze 180-200 stopni.
Świetną parą jest jogurtowy sos czosnkowy.
Jako ciekawostkę powiem, że wypróbowałam sos partyzancki, czyli: z braku jogurtu w domu wymieszałam łyżkę majonezu z dwoma łyżkami mleka, rozmieszałam na gładko, dodałam czosnku, trochę pieprzu i soli i... powiem wam, że spodziewałam się tragedii, a było zjadliwe! No to mamy sos ratunkowy ;)
Smacznego.
czwartek, 13 lutego 2014
t... coś tam
Przeglądałam stertę przepisów do zrobienia. Część schowałam, bo doszłam do wniosku, że jednak nie chcę tego robić, część pogrupowałam na tygodnie, więc muszą dalej czekać. No i trafiłam też na t... coś tam, włoską przekąskę, takie okrągłe precelki do chrupania. Zbliżał się wieczór filmowy, wszystkie składniki miałam w domu, więc do roboty!
TARALLUCCI
300 g mąki
100 ml oliwy
150 ml białego wina
sól - mniej więcej łyżeczka
1 łyżka kminku, rozmarynu i pół łyżeczki peperoncino
Ze wszystkich składników zagniatamy ciasto. Dzielimy na pół. Do jednej połowy dodajemy rozmaryn, do drugiej kminek z peperoncino. Ciasto odstawiamy na około pół godziny. Zagotowujemy wodę i rozgrzewamy piekarnik do 200°C. Z kuli ciasta odrywamy niewielki kawałek, formujemy z niego sznureczek grubości małego palca, długi na mniej więcej 8 centymetrów. Łączymy końcówki. Tak przygotowane precelki wrzucamy do wrzątku. Gdy wypłyną, wykładamy je na natłuszczoną blachę i pieczemy około pół godziny. Muszą się zrobić delikatnie złote.
TARALLUCCI
300 g mąki
100 ml oliwy
150 ml białego wina
sól - mniej więcej łyżeczka
1 łyżka kminku, rozmarynu i pół łyżeczki peperoncino
Ze wszystkich składników zagniatamy ciasto. Dzielimy na pół. Do jednej połowy dodajemy rozmaryn, do drugiej kminek z peperoncino. Ciasto odstawiamy na około pół godziny. Zagotowujemy wodę i rozgrzewamy piekarnik do 200°C. Z kuli ciasta odrywamy niewielki kawałek, formujemy z niego sznureczek grubości małego palca, długi na mniej więcej 8 centymetrów. Łączymy końcówki. Tak przygotowane precelki wrzucamy do wrzątku. Gdy wypłyną, wykładamy je na natłuszczoną blachę i pieczemy około pół godziny. Muszą się zrobić delikatnie złote.
poniedziałek, 10 lutego 2014
dzień pizzy!
Uwielbiam takie dni! Dni czegoś. Można wtedy bez wyrzutów sumienia objadać się do woli. W końcu to COŚ ma urodziny i należy MU się należyty szacunek i pamięć. Tak było wczoraj z pizzą.
Rano nastawiłam ciasto. A. ugniótł - jest najlepszy w gnieceniu ;)
Pojechaliśmy na spacer. Kiedy wróciliśmy A. pobiegł do kuchni popatrzeć pod ściereczkę "Popatrz jak urosło!" ucieszył się bardzo. Ja też.
Pokroiłam pomidory, ser, pieczarki, paprykę, oliwki, cebulę, bazylię. Ukręciłam sos pomidorowy. Ciasto podzieliłam na dwie kule, które rozciągnęłam na dwa ładne placki. Udekorowałam sosem i składnikami, jedną skromnie, drugą na bogato. Wszystko powoli, spokojnie, zmysłowo. Tak powinno robić się pizzę. Z namaszczeniem.
Potem siup do piekarnika, a po kilkunastu minutach zaczęło się leniwe obżarstwo przy akompaniamencie Przystanku Alaska.
DROŻDŻOWE CIASTO NA PIZZĘ
3 szklanki mąki (zwykle używam 550, ale akurat miałam tylko tortową i też wyszło ok)
1 szklanka wody
1 łyżka oliwy
1 opakowanie suszonych drożdży
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
Składniki wyrobić razem aż powstanie elastyczna, gładka, lśniąca kula. Zostawić na kilka godzin do wyrośnięcia. Kiedy podwoi objętość można rozciągnąć placka i nałożyć na niego ulubione składniki. Ruszcie głową, użyjcie wyobraźni, in dziwniej tym lepiej!
Smacznego!
Rano nastawiłam ciasto. A. ugniótł - jest najlepszy w gnieceniu ;)
Pojechaliśmy na spacer. Kiedy wróciliśmy A. pobiegł do kuchni popatrzeć pod ściereczkę "Popatrz jak urosło!" ucieszył się bardzo. Ja też.
Pokroiłam pomidory, ser, pieczarki, paprykę, oliwki, cebulę, bazylię. Ukręciłam sos pomidorowy. Ciasto podzieliłam na dwie kule, które rozciągnęłam na dwa ładne placki. Udekorowałam sosem i składnikami, jedną skromnie, drugą na bogato. Wszystko powoli, spokojnie, zmysłowo. Tak powinno robić się pizzę. Z namaszczeniem.
Potem siup do piekarnika, a po kilkunastu minutach zaczęło się leniwe obżarstwo przy akompaniamencie Przystanku Alaska.
DROŻDŻOWE CIASTO NA PIZZĘ
3 szklanki mąki (zwykle używam 550, ale akurat miałam tylko tortową i też wyszło ok)
1 szklanka wody
1 łyżka oliwy
1 opakowanie suszonych drożdży
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
Składniki wyrobić razem aż powstanie elastyczna, gładka, lśniąca kula. Zostawić na kilka godzin do wyrośnięcia. Kiedy podwoi objętość można rozciągnąć placka i nałożyć na niego ulubione składniki. Ruszcie głową, użyjcie wyobraźni, in dziwniej tym lepiej!
Smacznego!
sobota, 8 lutego 2014
Cebulki w czerwonym winie z adzuką
Zainspirowałam się tym przepisem, ale postanowiłam go zmienić, bo same cebulki to było dla mnie za mało. Myślałam i myślałam przez kilka dni, aż grzebiąc w szafce w poszukiwaniu czegośtam, natrafiłam na adzukę. No i mnie olśniło!
CEBULKI W CZERWONYM WINIE Z FASOLĄ ADZUKI
szklanka ugotowanej fasoli adzuki
1/2 kg małej cebulki
1 szklanka czerwonego wytrawnego wina
2 łyżki miodu
2 łyżki octu balsamicznego, ja miałam winny...
2 liście laurowe
szczypta cynamonu
1/2 łyżeczki tymianku
pieprz
oliwa
Cebulki obieramy. Możemy zostawić im dupki, bo bez nich mogą się rozlecieć. Większe możemy przekroić na pół albo ćwiartki. Na patelni rozgrzewamy oliwę i przesmażamy cebulki. Po jakichś pięciu minutach dodajemy wino, liście laurowe, cynamon, tymianek i ocet. Gotujemy tak na średnim ogniu aż wino wyparuje i zmieni konsystencję na gęstawy sos, a cebulki zmiękną. W tym czasie dodajemy fasolkę. Gotujemy tak jeszcze chwilę aż fasolka się podgrzeje. Kiedy będzie już prawie dobra dodajemy miód. Wszystko dokładnie mieszamy i jemy z grzanką. Smacznego!
CEBULKI W CZERWONYM WINIE Z FASOLĄ ADZUKI
szklanka ugotowanej fasoli adzuki
1/2 kg małej cebulki
1 szklanka czerwonego wytrawnego wina
2 łyżki miodu
2 łyżki octu balsamicznego, ja miałam winny...
2 liście laurowe
szczypta cynamonu
1/2 łyżeczki tymianku
pieprz
oliwa
Cebulki obieramy. Możemy zostawić im dupki, bo bez nich mogą się rozlecieć. Większe możemy przekroić na pół albo ćwiartki. Na patelni rozgrzewamy oliwę i przesmażamy cebulki. Po jakichś pięciu minutach dodajemy wino, liście laurowe, cynamon, tymianek i ocet. Gotujemy tak na średnim ogniu aż wino wyparuje i zmieni konsystencję na gęstawy sos, a cebulki zmiękną. W tym czasie dodajemy fasolkę. Gotujemy tak jeszcze chwilę aż fasolka się podgrzeje. Kiedy będzie już prawie dobra dodajemy miód. Wszystko dokładnie mieszamy i jemy z grzanką. Smacznego!
sobota, 25 stycznia 2014
na imprezę
Idziemy wieczorem do znajomych, więc wczoraj nastawiłam ciasto drożdżowe. Kupiłam składniki do farszu. Pokroiłam je, przygotowałam do robienia.
Nagle z pokoju wyskakuje A: "Acha, zapomniałem ci powiedzieć, R. dzwonił żebyś zrobiła sałatkę!"
Dzięki, że mówisz mi to teraz...
Będą w takim razie paszteciki i sałatka.
Przepis na ciasto drożdżowe znalazłam wydrukowany na kartce, bez podpisu skąd pochodzi. Przypuszczam, że stąd.
Na ciasto potrzebujemy:
500 g mąki pszennej
opakowanie drożdży instant
2 łyżeczki cukru
1 szklanka ciepłej wody
½ szklanki oleju
sól
Wszystkie składniki połączyć i ugniatać, aż powstanie elastyczne, gładkie ciasto, odchodzące od ręki. Jeśli jest za klejące - dodać mąki, za suche - wody. Ostawić na godzinę, żeby sobie porosło.
Jeśli chodzi o farsz*:
1/2 kg pieczarek startych na dużych oczkach
2 duże marchewki starte, również, na dużych oczkach
duża cebula posiekana
250 g czerwonej soczewicy
250 g zielonej soczewicy
koncentrat pomidorowy - cały słoiczek
czosnek - 3 ząbki
łyżka słodkiej papryki
pół łyżki kolendry i curry
min. pół łyżki soli - do smaku
pół łyżki kuminu i ostrej papryki
garść otrębów
jajko do posmarowania, sezam i czarnuszka do posypania
Soczewicę gotujemy osobno zieloną i czerwoną. Czerwoną krótko - jakieś 10 minut. Może, a nawet powinna się rozpaść. Zielona ma być w sam raz, czyli 15-20 min. Na dużej patelni podsmażamy cebulę, wrzucamy marchewkę, podsmażamy, zęby lekko zmiękła, dorzucamy pieczarki, posypujemy połową soli. Dusimy do miękkości składników. Uwaga, sok z pieczarek musi dobrze odparować!Farsz nie może być rzadki - jeśli jest, musimy bardziej odparować!
Do dużej miski wsypujemy ugotowane soczewice, warzywa i przyprawy, mieszamy, odstawiamy do ostudzenia. Próbujemy farsz i jeśli jest potrzeba doprawiamy. Musi być dobrze doprawiony, bo po upieczeniu jego moc trochę osłabnie.
Ciasto dzielimy na połowę i wałkujemy na prostokąty. Każdy prostokąt przecinamy na pół wzdłuż dłuższego boku. Na środku układamy farsz. Sklejamy dokładnie boki i przekładamy ostrożnie na formę, na której będą się piec. Pamiętajcie, że ciasto drożdżowe rośnie w piekarniku, więc zostawcie odstęp między pasztecikami. Możecie paszteciki od razu pokroić na mniejsze kawałki i piec w częściach, tak jak w linku, który podałam albo po wyjęciu z piekarnika. Wierzch smarujemy jajkiem i posypujemy czarnuszką albo sezamem (ja miałam czarny i biały sezam i uzyskałam fajny efekt :) Pieczemy około 30 minut do zezłocenia.
*Farszu zrobiłam o raz więcej, niż jest potrzebne do pasztecików, bo przełożyłam go do pojemnika i zamroziłam - będzie do naleśników, tarty, albo następnych pasztecików :) Dla mnie jest to oszczędność, czasu - i tak robię, i tak robię, to zrobię więcej i będzie na kiedyś. Więc jeśli nie macie w planach mrożenia, zróbcie go z połowy podanych składników.
Nagle z pokoju wyskakuje A: "Acha, zapomniałem ci powiedzieć, R. dzwonił żebyś zrobiła sałatkę!"
Dzięki, że mówisz mi to teraz...
Będą w takim razie paszteciki i sałatka.
Przepis na ciasto drożdżowe znalazłam wydrukowany na kartce, bez podpisu skąd pochodzi. Przypuszczam, że stąd.
Na ciasto potrzebujemy:
500 g mąki pszennej
opakowanie drożdży instant
2 łyżeczki cukru
1 szklanka ciepłej wody
½ szklanki oleju
sól
Wszystkie składniki połączyć i ugniatać, aż powstanie elastyczne, gładkie ciasto, odchodzące od ręki. Jeśli jest za klejące - dodać mąki, za suche - wody. Ostawić na godzinę, żeby sobie porosło.
Jeśli chodzi o farsz*:
1/2 kg pieczarek startych na dużych oczkach
2 duże marchewki starte, również, na dużych oczkach
duża cebula posiekana
250 g czerwonej soczewicy
250 g zielonej soczewicy
koncentrat pomidorowy - cały słoiczek
czosnek - 3 ząbki
łyżka słodkiej papryki
pół łyżki kolendry i curry
min. pół łyżki soli - do smaku
pół łyżki kuminu i ostrej papryki
garść otrębów
jajko do posmarowania, sezam i czarnuszka do posypania
Soczewicę gotujemy osobno zieloną i czerwoną. Czerwoną krótko - jakieś 10 minut. Może, a nawet powinna się rozpaść. Zielona ma być w sam raz, czyli 15-20 min. Na dużej patelni podsmażamy cebulę, wrzucamy marchewkę, podsmażamy, zęby lekko zmiękła, dorzucamy pieczarki, posypujemy połową soli. Dusimy do miękkości składników. Uwaga, sok z pieczarek musi dobrze odparować!Farsz nie może być rzadki - jeśli jest, musimy bardziej odparować!
Do dużej miski wsypujemy ugotowane soczewice, warzywa i przyprawy, mieszamy, odstawiamy do ostudzenia. Próbujemy farsz i jeśli jest potrzeba doprawiamy. Musi być dobrze doprawiony, bo po upieczeniu jego moc trochę osłabnie.
Ciasto dzielimy na połowę i wałkujemy na prostokąty. Każdy prostokąt przecinamy na pół wzdłuż dłuższego boku. Na środku układamy farsz. Sklejamy dokładnie boki i przekładamy ostrożnie na formę, na której będą się piec. Pamiętajcie, że ciasto drożdżowe rośnie w piekarniku, więc zostawcie odstęp między pasztecikami. Możecie paszteciki od razu pokroić na mniejsze kawałki i piec w częściach, tak jak w linku, który podałam albo po wyjęciu z piekarnika. Wierzch smarujemy jajkiem i posypujemy czarnuszką albo sezamem (ja miałam czarny i biały sezam i uzyskałam fajny efekt :) Pieczemy około 30 minut do zezłocenia.
*Farszu zrobiłam o raz więcej, niż jest potrzebne do pasztecików, bo przełożyłam go do pojemnika i zamroziłam - będzie do naleśników, tarty, albo następnych pasztecików :) Dla mnie jest to oszczędność, czasu - i tak robię, i tak robię, to zrobię więcej i będzie na kiedyś. Więc jeśli nie macie w planach mrożenia, zróbcie go z połowy podanych składników.
piątek, 17 stycznia 2014
gwóźdź programu, czyli kofty glutenowo-bezglutenowe
Gwoździem programu czwartkowego gotowania były KOFTY OWSIANE ZE SZPINAKIEM I MARCHEWKĄ.
W poprzednim poście napisałam, że są bezglutenowe, co nie do końca jest prawdą. Kofty te są a'la bezglutenowe. Już śpieszę wyjaśniać.
Zacznijmy od tego, czym jest gluten? Tu przychodzi nam z pomocą Kate's Pie Hole: "Gluten jest to nazwa zwyczajowa mieszaniny białek, szkodliwych dla osób chorujących na celiakię. Należy tutaj uwzględnić przede wszystkim glutaminy oraz prolaminy, tak bogato obecne w pszenicy (w tym durum, semolina, orkisz, kamut, einkorn i faro), życie i jęczmieniu, oraz w mniejszym stopniu w owsie".
Z tego co wyczytałam, są dwa obozy stwierdzające, że bezglutenowcy owsa absolutnie jeść nie mogą, bo w praktyce jest silnie zanieczyszczony innymi zbożami, dlatego może uczulać i drugi głoszący, że w czysty i małych ilościach nie zaszkodzi.
Nie jestem lekarzem ani dietetykiem, swoją wiedzę opieram na tym, co gdzieś tam wyczytam, więc broń Boże nie radzę bezglutenowcom, żeby owies jedli! Jeśli zrobią to po moim poście, to na własną odpowiedzialność :) Lepiej założyć, że jeśli ktoś ma dużą nietolerancję, to na pewno mu zaszkodzi. Przy mniejszych - chyba można próbować.
Ja bezglutenowcem nie jestem. Mam wrzodziejące zapalenie jelita grubego i to w stopniu mało zaawansowanym. Nie będę tu wnikać w dokładniejsze szczegóły, ale reasumując, dobrze mi robi przejście na bezcukier i bezgluten raz na czas, żeby dać jelitom odpocząć. Stąd jedzenie owsa mi nie szkodzi.
A teraz przechodzimy do przepisu. Do koft potrzebujemy:
1 szklankę płatów owsianych błyskawicznych
1,5 szklanki wody
1 marchewkę startą na drobnych oczkach i dobrze odciśniętą
maksymalnie pół szklanki szpinaku drobno posiekanego, lub mrożonego dobrze odciśniętego
2 łyżki mąki z ciecierzycy*
otręby gryczane
1 łyżeczka garam masali (lub po 1/4 łyżeczki kolendry, chili, curry, kuminu mielonego, ziarenek gorczycy, szczypta gałki muszkatołowej, cynamonu i kardamonu, może szczyptę mielonych goździków)
1/4 łyżeczki ostrej papryki
sól i pieprz
olej
Jeśli płatki nie wchłonęły całej wody można ją odcisnąć, albo chwilę pogotować, żeby ją odparować. Wszystkie składniki oprócz otrębów mieszamy. Mąkę z ciecierzycy lepiej dodawać po trochu. Jeśli masa będzie za rzadka dodać mąki, jeśli za gęsta ciutkę wody. Doprawiamy solą i pieprzem, ewentualnie innymi przyprawami, których potrzebujecie. Masę formujemy w kulki wielkości orzecha włoskiego, obtaczamy
w otrębach i sma
żymy na głębokim tłu
szczu uzyskania złotobrązowego koloru.Podajemy z JOGURTOWYM SOSEM MIĘTOWYM, który robi się jak następuje:
pół kubka jogurtu
dużo świeżej mięty posiekanej nie za drobno
sól, pieprz
Wszystkie składniki razem mieszamy i polewamy kofty.
*jeśli nie obchodzi was bezglutenowość użyjcie zwykłej mąki!
W poprzednim poście napisałam, że są bezglutenowe, co nie do końca jest prawdą. Kofty te są a'la bezglutenowe. Już śpieszę wyjaśniać.
Zacznijmy od tego, czym jest gluten? Tu przychodzi nam z pomocą Kate's Pie Hole: "Gluten jest to nazwa zwyczajowa mieszaniny białek, szkodliwych dla osób chorujących na celiakię. Należy tutaj uwzględnić przede wszystkim glutaminy oraz prolaminy, tak bogato obecne w pszenicy (w tym durum, semolina, orkisz, kamut, einkorn i faro), życie i jęczmieniu, oraz w mniejszym stopniu w owsie".
Z tego co wyczytałam, są dwa obozy stwierdzające, że bezglutenowcy owsa absolutnie jeść nie mogą, bo w praktyce jest silnie zanieczyszczony innymi zbożami, dlatego może uczulać i drugi głoszący, że w czysty i małych ilościach nie zaszkodzi.
Nie jestem lekarzem ani dietetykiem, swoją wiedzę opieram na tym, co gdzieś tam wyczytam, więc broń Boże nie radzę bezglutenowcom, żeby owies jedli! Jeśli zrobią to po moim poście, to na własną odpowiedzialność :) Lepiej założyć, że jeśli ktoś ma dużą nietolerancję, to na pewno mu zaszkodzi. Przy mniejszych - chyba można próbować.
Ja bezglutenowcem nie jestem. Mam wrzodziejące zapalenie jelita grubego i to w stopniu mało zaawansowanym. Nie będę tu wnikać w dokładniejsze szczegóły, ale reasumując, dobrze mi robi przejście na bezcukier i bezgluten raz na czas, żeby dać jelitom odpocząć. Stąd jedzenie owsa mi nie szkodzi.
A teraz przechodzimy do przepisu. Do koft potrzebujemy:
1 szklankę płatów owsianych błyskawicznych
1,5 szklanki wody
1 marchewkę startą na drobnych oczkach i dobrze odciśniętą
maksymalnie pół szklanki szpinaku drobno posiekanego, lub mrożonego dobrze odciśniętego
2 łyżki mąki z ciecierzycy*
otręby gryczane
1 łyżeczka garam masali (lub po 1/4 łyżeczki kolendry, chili, curry, kuminu mielonego, ziarenek gorczycy, szczypta gałki muszkatołowej, cynamonu i kardamonu, może szczyptę mielonych goździków)
1/4 łyżeczki ostrej papryki
sól i pieprz
olej
Jeśli płatki nie wchłonęły całej wody można ją odcisnąć, albo chwilę pogotować, żeby ją odparować. Wszystkie składniki oprócz otrębów mieszamy. Mąkę z ciecierzycy lepiej dodawać po trochu. Jeśli masa będzie za rzadka dodać mąki, jeśli za gęsta ciutkę wody. Doprawiamy solą i pieprzem, ewentualnie innymi przyprawami, których potrzebujecie. Masę formujemy w kulki wielkości orzecha włoskiego, obtaczamy
w otrębach i sma
żymy na głębokim tłu
szczu uzyskania złotobrązowego koloru.Podajemy z JOGURTOWYM SOSEM MIĘTOWYM, który robi się jak następuje:
pół kubka jogurtu
dużo świeżej mięty posiekanej nie za drobno
sól, pieprz
Wszystkie składniki razem mieszamy i polewamy kofty.
*jeśli nie obchodzi was bezglutenowość użyjcie zwykłej mąki!
wtorek, 14 stycznia 2014
resztki
Po zjedzeniu kotletów chińskich zostało mi trochę reszek - nie zjedzone kotlety i te, które przez moją nieuwagę rozpadły się podczas smażenia. Miałam też resztkę ryżu, który jadłam z jogurtem i czereśniami z syropu na kolację.
Wymieszałam więc wszystko razem, oczywiście bez jogurtu i czereśni ;), zawinęłam w papier ryżowy (przepis na opakowaniu) i usmażyłam sajgonki.
W idealnym świecie, przed zawijaniem w papier ryżowy, przebrałabym dres na spodnie wyjściowe, poszła do sklepu, kupiła kiełki np. rzodkiewki albo chociaż kapustę pekińską, i połączyłabym to z farszem. Ale że do idealnego świata mi daleko, sajgonki wyszły jak wyżej, a z kiełków, które kupiłam po pracy wyszła sałatka :) - garstka kiełków, łyżka, dwie pestek granatu, ćwiartka awokado w plasterkach i uprażone pestki słonecznika. Wszystko skropione oliwą.
Smacznego!
poniedziałek, 6 stycznia 2014
na zagrychę.
Na sylwestra.
Dużo było jedzenia.
Znajomy przyniósł sałatkę.
Ciasto.
Zrobiłam grissini.
Krakersy.
Sałatkę drugą.
Ze słoików wyjęłam różne pyszności.
A wyjął piwo.
GRISSINI
Ciasto robię jak zwykłe na pizzę bez drożdży (2 szklanki mąki pszennej, 1/3 szklanki oleju, 2/3 szklanki mleka, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, szczypta soli) dzielę ciasto na 30 kuleczek i z każdej wałkuję wałek. 10 obtaczam w soli, 10 w maku, 10 w czarnuszcze, 10 w białym sezamie, 10 w czarnym, 10 robię z ziołami. Ok, przyznaję, zrobbiłam podwójną porcję ciasta ;)
Krakersy z guacamole (kupne!!!!) wyszły jako pierwsze.
A SAŁATKA Z TORTELLINI świetnie przydała się na drugi dzień, kiedy nie chciało się robić kolacji.
ugotowane pół paczki tortellini serowego
3 ogórki kiszone pokrojone w małą kostkę
papryka w kostkę
pół kostki żółtego sera w kostkę
pół puszki kukurydzy
jajko na twardo w kostkę
3 łyżki majonezu
3 łyżki jogurtu naturalnego
sól, pieprz
Jak to bywa w przypadku sałatek wszystkie składniki należy ze sobą wymieszać i odstawić na kilka godzin do przegryzienia.
Dużo było jedzenia.
Znajomy przyniósł sałatkę.
Ciasto.
Zrobiłam grissini.
Krakersy.
Sałatkę drugą.
Ze słoików wyjęłam różne pyszności.
A wyjął piwo.
GRISSINI
Ciasto robię jak zwykłe na pizzę bez drożdży (2 szklanki mąki pszennej, 1/3 szklanki oleju, 2/3 szklanki mleka, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, szczypta soli) dzielę ciasto na 30 kuleczek i z każdej wałkuję wałek. 10 obtaczam w soli, 10 w maku, 10 w czarnuszcze, 10 w białym sezamie, 10 w czarnym, 10 robię z ziołami. Ok, przyznaję, zrobbiłam podwójną porcję ciasta ;)
Krakersy z guacamole (kupne!!!!) wyszły jako pierwsze.
A SAŁATKA Z TORTELLINI świetnie przydała się na drugi dzień, kiedy nie chciało się robić kolacji.
ugotowane pół paczki tortellini serowego
3 ogórki kiszone pokrojone w małą kostkę
papryka w kostkę
pół kostki żółtego sera w kostkę
pół puszki kukurydzy
jajko na twardo w kostkę
3 łyżki majonezu
3 łyżki jogurtu naturalnego
sól, pieprz
Jak to bywa w przypadku sałatek wszystkie składniki należy ze sobą wymieszać i odstawić na kilka godzin do przegryzienia.
poniedziałek, 30 grudnia 2013
racuchy vol 1
Nie mam pojęcia dlaczego, ale miałam paniczny lęk przed robieniem racuchów "z głowy". Zawsze kurczowo trzymałam się przepisu woląc raczej zrezygnować z placków, niż smażąc je z proporcji zapamiętanych. A zapamiętać ich za cholerę nie mogłam. Aż wczoraj się przekonałam i zrobiłam. Pomyślałam sobie tak: nie mam internetu, przepisu nie ma w żadnej książce, ale pomyślmy z czego te racuchy muszą się składać. Na pewno mąka, płyn, jajco, coś spulchniającego, jakiś owoc - dziś jabłko. Ciasto, pamiętam, ma konsystencję trochę gęstszą niż naleśnikowe. Booosz... jaka filozofia???
Szklanka mąki
nie pełna szklanka mleka (jakby ciasto było za gęste dodać trochę więcej)
jajko
proszek do pieczenia tak 1/4 łyżeczki, żeby nie przesadzić
półtora jabłka
Wszystko razem wymieszałam i usmażyłam racuchy. Pyszne racuchy.
Czasami warto sobie zaufać ;)
Na zdjęciu racuchy w towarzystwie FJUTa, czyli syropu z buraków cukrowych (zawiera magnez, wapń, potas i żelazo. Zawarte w syropie z buraków żelazo jest łatwiej przyswajalne dla organizmu wraz z witaminą C, więc warto łączyć z cytrusami) i syropu z pędów sosny (z uwagi na bogactwo witaminy C i soli mineralnych, syrop ten wpływa ogólnie wzmacniająco na organizm).
Szklanka mąki
nie pełna szklanka mleka (jakby ciasto było za gęste dodać trochę więcej)
jajko
proszek do pieczenia tak 1/4 łyżeczki, żeby nie przesadzić
półtora jabłka
Wszystko razem wymieszałam i usmażyłam racuchy. Pyszne racuchy.
Czasami warto sobie zaufać ;)
Na zdjęciu racuchy w towarzystwie FJUTa, czyli syropu z buraków cukrowych (zawiera magnez, wapń, potas i żelazo. Zawarte w syropie z buraków żelazo jest łatwiej przyswajalne dla organizmu wraz z witaminą C, więc warto łączyć z cytrusami) i syropu z pędów sosny (z uwagi na bogactwo witaminy C i soli mineralnych, syrop ten wpływa ogólnie wzmacniająco na organizm).
Witamina C, węglowodany i sole mineralne wspomagają układ odpornościowy
http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/syrop-z-sosny-wlasciwosci-i-zastosowanie-jak-dawkowac-syrop-z-sosny_41538.html
http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/syrop-z-sosny-wlasciwosci-i-zastosowanie-jak-dawkowac-syrop-z-sosny_41538.html
Witamina C, węglowodany i sole mineralne wspomagają układ odpornościowy
http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/syrop-z-sosny-wlasciwosci-i-zastosowanie-jak-dawkowac-syrop-z-sosny_41538.html
http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/syrop-z-sosny-wlasciwosci-i-zastosowanie-jak-dawkowac-syrop-z-sosny_41538.html
Witamina C, węglowodany i sole mineralne wspomagają układ odpornościowy
http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/syrop-z-sosny-wlasciwosci-i-zastosowanie-jak-dawkowac-syrop-z-sosny_41538.html
.
http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/syrop-z-sosny-wlasciwosci-i-zastosowanie-jak-dawkowac-syrop-z-sosny_41538.html
na śniadanie
Pozostając w klimacie świątecznym podaję przepis na pasztet.
PASZTET Z SOCZEWICY I KASZY JAGLANEJ ZE ŚLIWKĄ
szklanka ugotowanej kaszy jaglanej
szklanka soczewicy zielonej też ugotowanej
sól, pieprz, ząbek czosnku
posiekana i podsmażona połówka cebuli
1 większa marchewka starta na drobnych oczkach
1/2 łyżeczki majeranku
1/2 łyżeczki hyzotopu
dużo wędzonych śliwek, ze dwadzieścia, myślę, starczy
Wszystkie składniki, oprócz śliwki i marchewki miksuję na gładką masę. Brytfankę (ja wzięłam tortownicę z kominem) smaruję tłuszczem i obsypuję otrębami. Jeśli masa jest za rzadka dorzucam do środka maksymalnie 1/3 szklanki otrębów. Mieszam z marchewką i wylewam połowę masy. Na wierzchu układam śliwki po środku najlepiej po dwie w rzędzie. Zalewam resztą masy i piekę około 40 minut. Pasztet może wydawać się miękki, ale po dokładnym wystudzeniu powinien jeszcze stężeć.
PASZTET Z SOCZEWICY I KASZY JAGLANEJ ZE ŚLIWKĄ
szklanka ugotowanej kaszy jaglanej
szklanka soczewicy zielonej też ugotowanej
sól, pieprz, ząbek czosnku
posiekana i podsmażona połówka cebuli
1 większa marchewka starta na drobnych oczkach
1/2 łyżeczki majeranku
1/2 łyżeczki hyzotopu
dużo wędzonych śliwek, ze dwadzieścia, myślę, starczy
Wszystkie składniki, oprócz śliwki i marchewki miksuję na gładką masę. Brytfankę (ja wzięłam tortownicę z kominem) smaruję tłuszczem i obsypuję otrębami. Jeśli masa jest za rzadka dorzucam do środka maksymalnie 1/3 szklanki otrębów. Mieszam z marchewką i wylewam połowę masy. Na wierzchu układam śliwki po środku najlepiej po dwie w rzędzie. Zalewam resztą masy i piekę około 40 minut. Pasztet może wydawać się miękki, ale po dokładnym wystudzeniu powinien jeszcze stężeć.
![]() |
| Tu w towarzystwie konfitury z cebuli i pomarańczy, o której pisałam kilka postów niżej. |
A teraz jeszcze trik. Dzięki koleżance Basi nauczyłam się w końcu gotować kaszę jaglaną na sypko. Zawsze wychodziła mi wstrętna paćka, ale teraz kaszę podsmażam na oliwie przed gotowaniem, zalewam większą ilością wody - np na pół szklanki kaszy wlewam dwie wody, gotuję krótko - jakieś 10-15 minut. Nie mieszam! Po tym czasie zawijam ją w kołdrę na jakiś czas, żeby sobie doszła. Myślę, że może to być z 30 min. Ja zazwyczaj zostawiam na dłużej, bo gotuję ją rano, a zużywam dopiero na obiad. Kasza w kołdrze do tego czasu utrzyma ciepło!
sobota, 21 grudnia 2013
pan śledź
Nie ma świąt bez śledzia. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie zjeść srebrnego, otoczonego cebulką i oliwą w wigilijny poranek. W pierzynce śmietany na kolację dzień wcześniej. Po skandynawsku z musztardą na obiad. Propozycji na śledzia jest tak wiele, że nie wiadomo na co się zdecydować. Kto czyta Kukbuka ten wie, że śledź może nawet przybrać postać bezy!
Śledź ma dużo witaminy D i uwaga - polepsza nastrój, polepsza pamięć i koncentrację! Opóźnia demencję!
Śledź na wszystko.
Kilogram śledzi wymoczyłam w mleku. Po tej operacji połowę zanurzyłam w oleju rzepakowym przekładając warstwy cebulą pokrojoną w cienkie pióra i przesypując ziarnami kolendry i czarnego pieprzu. Drugą połowę włożyłam do słoja ze szklanką śmietany 18% trzema łyżkami musztardy rosyjskiej, cebulą w pióra sparzoną i posiekanymi kaparami. Niech się to marynuje teraz troszkę i dziś na kolację będzie uczta!
Śledź ma dużo witaminy D i uwaga - polepsza nastrój, polepsza pamięć i koncentrację! Opóźnia demencję!
Śledź na wszystko.
Kilogram śledzi wymoczyłam w mleku. Po tej operacji połowę zanurzyłam w oleju rzepakowym przekładając warstwy cebulą pokrojoną w cienkie pióra i przesypując ziarnami kolendry i czarnego pieprzu. Drugą połowę włożyłam do słoja ze szklanką śmietany 18% trzema łyżkami musztardy rosyjskiej, cebulą w pióra sparzoną i posiekanymi kaparami. Niech się to marynuje teraz troszkę i dziś na kolację będzie uczta!
| hi! my name is herring and I live in a jar! |
witaminy B6, B12, żelaza, cynku, miedzi, fosforu i jodu
witaminy B6, B12, żelaza, cynku, miedzi, fosforu i jodu
witaminy B6, B12, żelaza, cynku, miedzi, fosforu i jodu
piątek, 20 grudnia 2013
nie do wiary!
Może nie uwierzycie, ale nigdy dotąd nie robiłam bigosu. Zawsze się wycwaniałam i zlecałam to babci. Ale nie tym razem. Wstałam rano i poczułam, że to jest ten dzień!
BIGOS SUPER!
1 kg białej kapusty posiekanej
1 kg kapusty kiszonej też posiekanej
duża garść suszonych śliwek posiekanch
garść suszonych grzybów namoczonych kilka godzin przed rozpoczęciem gotowania razem z tą wodą spod grzybów!
250 gram pieczarek pokrojonych w plasterki
kilka liści laurowych
kilka kulek ziela angielskiego
kilka kulek jałowca, pieprzu, kolendry
ze 3 goździki
łyżeczka kminku
łyżeczka hyzotopu
łyżeczka tymianku
łyżeczka gorczycy
około szklanki czerwonego wina
ze 4 łyżki sosu sojowego
Wszystko wrzucam do gara i gotuję pierwszego dnia godzinę. Drugiego dnia też godzinę. Trzeciego dnia też godzinę. Czwartego dnia już można podjadać, ale też godzinę. A potem to już tylko się cieszyć i jeść :)
zdjęcie nadejdzie...
BIGOS SUPER!
1 kg białej kapusty posiekanej
1 kg kapusty kiszonej też posiekanej
duża garść suszonych śliwek posiekanch
garść suszonych grzybów namoczonych kilka godzin przed rozpoczęciem gotowania razem z tą wodą spod grzybów!
250 gram pieczarek pokrojonych w plasterki
kilka liści laurowych
kilka kulek ziela angielskiego
kilka kulek jałowca, pieprzu, kolendry
ze 3 goździki
łyżeczka kminku
łyżeczka hyzotopu
łyżeczka tymianku
łyżeczka gorczycy
około szklanki czerwonego wina
ze 4 łyżki sosu sojowego
Wszystko wrzucam do gara i gotuję pierwszego dnia godzinę. Drugiego dnia też godzinę. Trzeciego dnia też godzinę. Czwartego dnia już można podjadać, ale też godzinę. A potem to już tylko się cieszyć i jeść :)
zdjęcie nadejdzie...
czwartek, 5 grudnia 2013
na ossstro
Do wcinania z wędlinką, czy innymi cudami przy świątecznym stole, kiedy słodkości wychodzą już nosem. Na sylwestra, do wódki, do piwa, na chandrę.
Otwieram ja, proszę ja ciebie, ten słoiczek, wytrzeszczam oczy, zapijam piwem, do tego grissini i już mam piąteczek jak znalazł!
OSSSTRA PAPRYCZKA MARYNOWANA W OLEJU RZEPAKOWYM
duuużo papryczek chili - u mnie z pół kilo wyszło chyba z 5, czy 6 słoików tych większych niż mniejszych
ser feta i capri/ricotta
zioła - bazylia, oregano
kilka ząbków czosnku pokrojonego w plasterki
duuużo oleju rzepakowego
Papryczki blanszujemy, studzimy. W tym czasie siekamy zioła, serki miksujemy razem, mieszamy z ziołami i wciskamy do szprycy. Zimne papryczki nadziewamy i wkładamy do słoików wraz z czosnkiem. Zalewamy to wszystko gorrrącym olejem, który podgrzewamy wcześniej w rondelku.
Uwaga! nie przestraszcie się, bo będzie skwierczało.
Słoiki zakręcamy, studzimy i chowamy do spiżarki. Można jeść już po kilku dniach, jak się przegryzie.
Ps. Olej rzepakowy jest naturalnym źródłem kwasów omega – 3 i dlatego zalewy olejowej nie wylewajcie! Zużyjcie ją do polania sałaty! Będzie pysznie podsmaczona papryczką i ziołami. Ale przepis na sałatkę z aromatyzowanym olejem rzepakowym i... marynowaną śliwką za jakiś czas :)
Otwieram ja, proszę ja ciebie, ten słoiczek, wytrzeszczam oczy, zapijam piwem, do tego grissini i już mam piąteczek jak znalazł!
OSSSTRA PAPRYCZKA MARYNOWANA W OLEJU RZEPAKOWYM
duuużo papryczek chili - u mnie z pół kilo wyszło chyba z 5, czy 6 słoików tych większych niż mniejszych
ser feta i capri/ricotta
zioła - bazylia, oregano
kilka ząbków czosnku pokrojonego w plasterki
duuużo oleju rzepakowego
Papryczki blanszujemy, studzimy. W tym czasie siekamy zioła, serki miksujemy razem, mieszamy z ziołami i wciskamy do szprycy. Zimne papryczki nadziewamy i wkładamy do słoików wraz z czosnkiem. Zalewamy to wszystko gorrrącym olejem, który podgrzewamy wcześniej w rondelku.
Uwaga! nie przestraszcie się, bo będzie skwierczało.
Słoiki zakręcamy, studzimy i chowamy do spiżarki. Można jeść już po kilku dniach, jak się przegryzie.
Ps. Olej rzepakowy jest naturalnym źródłem kwasów omega – 3 i dlatego zalewy olejowej nie wylewajcie! Zużyjcie ją do polania sałaty! Będzie pysznie podsmaczona papryczką i ziołami. Ale przepis na sałatkę z aromatyzowanym olejem rzepakowym i... marynowaną śliwką za jakiś czas :)
środa, 4 grudnia 2013
kuchnia społeczna bielsko biała
Były już dwie. Wystartowałam w trzeciej. Przytachałam siaty jedzenia.
W moim menu były:
Alu patra.
Kotlety z kalafiora (miały być kofty, ale się zwiesiłam i kalafiora ugotowałam no i masz babo placek, to jest kotlet...) - ziemniaki + kalafior ugotowane zmieszane z mąką grochową, pieprzem, czarnuszką, solą, garam masalą
muffiny cytrynowe z makiem bardzo fajne!
i ciasto kokosowe, które mi średnio smakowało, na drugi dzień było wysuszone, bez sensu.
SAŁATKA Z RYŻEM
torebka ryżu
puszka fasoli
kilka łyżek kukurydzy
pomarańcza
pół czerwonej papryki
mała cebula
natka pietruszki
sól
pieprz
mleko kokosowe
troszkę soczewicy (jeśli z czegoś zostanie)
W moim menu były:
Alu patra.
Kotlety z kalafiora (miały być kofty, ale się zwiesiłam i kalafiora ugotowałam no i masz babo placek, to jest kotlet...) - ziemniaki + kalafior ugotowane zmieszane z mąką grochową, pieprzem, czarnuszką, solą, garam masalą
muffiny cytrynowe z makiem bardzo fajne!
i ciasto kokosowe, które mi średnio smakowało, na drugi dzień było wysuszone, bez sensu.
SAŁATKA Z MAKARONEM
fasolka szparagowa zamarynowana w occie winnym
makaron razowy
papryka czerwona
trochę soczewicy
trochę kukurydzy
mała cebula
oliwa z pestek winogron
sól
pieprz
papryka słodka
fasolka szparagowa zamarynowana w occie winnym
makaron razowy
papryka czerwona
trochę soczewicy
trochę kukurydzy
mała cebula
oliwa z pestek winogron
sól
pieprz
papryka słodka
Ze składnikami, chyba wiecie, co robić?
i
SAŁATKA Z RYŻEM
torebka ryżu
puszka fasoli
kilka łyżek kukurydzy
pomarańcza
pół czerwonej papryki
mała cebula
natka pietruszki
sól
pieprz
mleko kokosowe
troszkę soczewicy (jeśli z czegoś zostanie)
Generalnie było miło. Spotkałam kilku znajomych, spróbowałam prawdziwych pyszności - Moniczka twoje tortille do dziś za mną chodzą! Hummusów było sto tysięcy, jeden pyszniejszy od drugiego. Fajna sprawa. Jedyne co mnie zdenerwowało to to, że miała być wymiana przetworów, a tylko dwie osoby - jedna z organizatorek i ja przyniosłyśmy słoiki. Niestety nie upolowałam żadnych błyskotek, no może poza słoikiem dżemu z agrestu, który w tym roku przegapiłam.
Kolejna kuchnia społeczna jest przed świętami, ale nie wiem, czy się wyrobię żeby się przejść. Nie wiem, czy warto. Czy nie lepiej sprosić kilku znajomych do domu i tam wspólnie się, za przeproszeniem, ponawpierdzielać.
Więcej zdjęć i przepisów znajdziecie na fejsbukowym fanpejdżu Bielskiej Kuchni Społecznej.
| wyjątkowo smaczny! |
| te były baaardzo dobre! |
alu klasyk
Alu patrę robiłam już parę razy w swoim życiu i zawsze była pyyyszna. Postanowiłam ją zrobić na kuchnię społeczną (o której w kolejnym poście) i stwierdzam, że to był dobry wybór. Jak stałam koło swojego półmiska, to tylko słyszałam ochy i achy (tak, wiem, ta moja skromność!), ale Alu Patra ma w sobie to coś! A prosta jest w przygotowaniu jak drut, mimo że wygląda na super skomplikowaną.
Posiłkowałam się tym razem na przepisie od Food Porna, bo zwykle robię toczka w toczkę, z kultowej już książki, Kuchnia Kryszny.
Jedyną wariacją zmieniającą wyżej wymieniony przepis było dodanie podsmażonych pieczarek startych na grubych oczkach i uduszonej wraz z nimi papryki pokrojonej w kostkę. Taka wersja full wypas. Nie dałam też peperoni z zalewy, a zwykłe chili.
Podałam z nudnym już chyba dla was klasycznym sosem pomidorowym, chociaż uwaga - dodałam do niego kukurydzy ;). Obiecuję, że się poprawię i niedługo zacznę serwować różne chutneye, ale zwykle nie chce mi się ich robić, nie mam składników, a puszka pomidorów zawsze w szafce jest...
Posiłkowałam się tym razem na przepisie od Food Porna, bo zwykle robię toczka w toczkę, z kultowej już książki, Kuchnia Kryszny.
Jedyną wariacją zmieniającą wyżej wymieniony przepis było dodanie podsmażonych pieczarek startych na grubych oczkach i uduszonej wraz z nimi papryki pokrojonej w kostkę. Taka wersja full wypas. Nie dałam też peperoni z zalewy, a zwykłe chili.
Podałam z nudnym już chyba dla was klasycznym sosem pomidorowym, chociaż uwaga - dodałam do niego kukurydzy ;). Obiecuję, że się poprawię i niedługo zacznę serwować różne chutneye, ale zwykle nie chce mi się ich robić, nie mam składników, a puszka pomidorów zawsze w szafce jest...
niedziela, 27 października 2013
pizza!
Co ci zrobić na obiad?
Miałaś zrobić pizzę.
[konsternacja] Przecież wczoraj była pizza...
To może być znów!
Z pizzą mam problem. Wypróbowałam już dziesiątki przepisów na ciasto i zawsze albo były za puchate, za grube, za twarde, za miękkie, za ciastowate, za... poza tym drożdżowe, jak to drożdżowe, długo się robi. To nie jest ciasto na szybki obiad w 15 min. Ale w końcu znalazłam. Pizzowi tradycjonaliści mnie wyklną. Ciasto na proszku do pieczenia, ale ma wszystko co domowa pizza ma mieć. Łatwo się wałkuje, jest cienkie i chrupkie Dla mnie w sam raz.
IDEALNE CIASTO NA PIZZĘ
2 szklanki mąki pszennej
1/3 szklanki oleju
2/3 szklanki mleka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
Wszystkie składniki mieszam razem i ugniatam na elastyczne ciasto. Wykładam je do formy, a na nie składniki do pizzy. Piekę około 20 min i gotowe!
Miałaś zrobić pizzę.
[konsternacja] Przecież wczoraj była pizza...
To może być znów!
Z pizzą mam problem. Wypróbowałam już dziesiątki przepisów na ciasto i zawsze albo były za puchate, za grube, za twarde, za miękkie, za ciastowate, za... poza tym drożdżowe, jak to drożdżowe, długo się robi. To nie jest ciasto na szybki obiad w 15 min. Ale w końcu znalazłam. Pizzowi tradycjonaliści mnie wyklną. Ciasto na proszku do pieczenia, ale ma wszystko co domowa pizza ma mieć. Łatwo się wałkuje, jest cienkie i chrupkie Dla mnie w sam raz.
IDEALNE CIASTO NA PIZZĘ
2 szklanki mąki pszennej
1/3 szklanki oleju
2/3 szklanki mleka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
Wszystkie składniki mieszam razem i ugniatam na elastyczne ciasto. Wykładam je do formy, a na nie składniki do pizzy. Piekę około 20 min i gotowe!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
















