Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drugie danie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drugie danie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 maja 2014

Tarta z botwinką.

Co tu dużo gadać. Tarta z botwinką jest zawsze rewelacyjna.
Tym razem za wskazówkami Chillibite poddusiłam buraczki w soku pomarańczowym. Ja zwykle duszę tak po prostu :) Fajnie wzbogacił smak ten sok, ale chyba jednak zostanę przy swojej wersji, która de facto jest toczka w toczkę ta sama jak u Chilli, ale bez soku ;) A no i kruche robię inaczej (takie jak np. tu), ale mam wrażenie, że co kucharka, to ma swój przepis na kruche :)
Oj, przyznam Wam się, że jak widzę botwinkę, to dostaję małpiego rozumu. A jak widzę botwinkę i kozi ser... ojej! można mnie tym szantażować!


sobota, 3 maja 2014

fit żarełko :)

Przez zimę przybyło nam kilka zbędnych kilogramów, więc od ostatnich kilkunastu dni żywimy się bardzo, hmmm... oszczędnie. Zero chleba i słodyczy. Pa pa dla makaronów, placków, tłustych serów. W menu sałatki, kasza z warzywami, koktajle i tyle. Plus duuużo ruchu.
Generalnie potrawy są nudnawe, więc nie chce mi się ich publikować. Stąd też taka przerwa w blogowaniu. Dziś jednak, wstawię Wam co ciekawsze.

Na pierwszy strzał: kasza z użyciem śliwek, które zamarynowałam jesienią. Zupełnym przypadkiem okazało się, że to połączenie to rewelacja! Kasza jaglana, plus pomidor, plus papryka świeża, plus keczup z cynamonem, plus śliwki. Do tego podprażone ziarna i odrobina oliwy, żeby to suche nie było. Mmmm!


Kolejnym fajnym połączeniem było:
posiekane liście szczawiu, potargana sałata masłowa, koperek, zielona cebulka, świeży kalafior (nie ugotowany), ogórek kostka, rzodkiewka, awokado, pestki, oliwa, sok z cytryny do pokropienia.


 A na koniec obiad, jak to mówią w Top Chefie "petarda".
Quinoa i amarantus (proporcje 2:1) z liśćmi botwinki, pieczonymi burakami z botwinki, uprażonymi orzechami włoskimi i laskowymi. Gorczyca utłuczona w moździerzu, natka pietruszki, cebula w kostkę, łyżka oliwy, 1 łyżka soku z cytryny, sól i pieprz.
Do tego:
marchewka słupki zamarynowana z pół godzinki w kolendrze, czerwonym pieprzu, czosnku utłuczonych w moździerzu z 2 łyżkami oleju rzepakowego i papryką ostrą wędzoną (chociaż następnym razem użyję zwykłej, bo dodatek wędzonej jest już chyba przekombinowany), upieczona w 200 stopniach przez ok 15-20 min i posypana natką pietruszki. Świetna z kleksem jogurtu greckiego.
Oooo... tak!


poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Naleśniki z serowymi brokułami

Wpis na szybko, obiad zresztą też. Wymyśliło mi się, że tak ma być i było:

NALEŚNIKI Z SEROWYMI BROKUŁAMI

4 naleśniki
ok  400 g brokułów
ok 100 g gorgonzoli
ok 100 g śmietanki 30%
garść kostki sojowej namoczonej w bulionie albo dla lubiących kurczaki - trochę przesmażonego kurczaka pokrojonego w kostkę lub paski
czosnek, sól i pieprz do smaku

 Na patelni rozpuszczamy ser w śmietance. W tym czasie gotujemy w osobnym garnku brokuły. Kiedy brokuły będą dobre, a ser się rozpuści łączymy wszystkie składniki sosu razem, doprawiamy i wkładamy do naleśnika.
Teraz jak o tym myślę, to do całości dodałabym jeszcze pora pokrojonego w półplasterki, odsmażonego na maśle.

I teraz myk:
naleśniki polewamy sosem takim jak do tej sałatki, którą de facto zrobiłam i rzeczywiście była świetna, ale zamiast quinoi użyłam bulgura, bo będąc na sto przekonaną, że mam jeszcze cale kilogramy quinoi w domu nie kupiłam paczki no i całe szczęście znalazłam chociaż bulgura...


Ze względu na to, że zdjęcie wyszło najbardziej niesmakowicie, jak tylko można sobie to wyobrazić, postanowiłam potrawę narysować :)

Duuuża porcja pysznej sałatki dla bardzo głodnej pannicy :)


poniedziałek, 14 kwietnia 2014

tarta z kolorowymi paprykami i czerwoną soczewicą

Mało mam ostatnio czasu na pisanie. Mało też eksperymentuję w kuchni. Mam nadzieję, że niedługo się to zmieni. Na obiady podaję szalenie smaczne, ale za nudne na bloga warzywa gotowane na parze posypane tartymi, twardymi serami i polane masłem klarowanym. Brokuły, kolorowe kalafiory, fasole mamuty. Czasem usmażę do tego sadzone. Kaszę jaglaną podałam z usmażoną cukinią, różowym bakłażanem i pomidorkami koktajlowymi, posypane przyprawą bruschetta. No i nagle w mojej lodówce pojawiły się kolorowe papryki, które dostałam w prezencie. Leżały, leżały, czekały, a ja jakoś nie miałam do nich zapału. Nagle przypomniałam sobie przepis z czasów archaicznych, kiedy to uczyłam się gotować (tak, jakbym teraz się nie uczyła ;)). Nie wiem, skąd go wzięłam, więc trochę zaimprowizowałam.

TARTA Z KOLOROWYMI PAPRYKAMI I SOCZEWICĄ

ciasto:
250 g mąki pszennej
125 g masła
szczypta soli, taka od serca
4-5 łyżki zimnej wody

Ciasto zagniatamy na gładką masę. Jeśli jest za suche możemy dodać jeszcze jedną łyżkę wody. Wkładamy do lodówki na 30 min.

farsz:
szklanka czerwonej soczewicy ugotowanej na miękko, prawie się rozpadająco
pół papryki żółtej, pół zielonej i co najmniej jedna duża czerwona
pół puszki pomidorów krojonych
czosnek
łyżka pasty curry (ewentualnie zwykłego - sypkiego curry łyżeczkę, pół łyżeczki papryki słodkiej i pół ostrej)
20 g świeżych lub 6 g suszonych drożdży
opcjonalnie do posypania twardy tarty ser lub płatki drożdżowe
sól i pieprz
oliwa

Na patelni rozgrzewamy oliwę, a w tym czasie szybciutko kroimy papryki w kostkę. Pokrojone wrzucamy na patelnię i chwilę dusimy. Dodajemy czosnek, pomidory, przyprawy i dusimy do zredukowania soku z pomidorów. Można dodać łyżeczkę koncentratu pomidorowego do zagęszczenia. Dodajemy soczewicę, gotujemy jeszcze chwilkę i zdejmujemy do przestudzenia. kiedy farsz będzie letnio - ciepły, nie gorący! dodajemy drożdże i dokładnie mieszamy całość. Doprawiamy.
Ciasto wykładamy do formy do tarty i podpiekamy około 10 minut w 180 stopniach. Po tym czasie wykładamy farsz i pieczemy 25-30 minut posypane płatkami drożdżowymi lub twardym serem.
Smacznego!




czwartek, 3 kwietnia 2014

cannelloni z pokrzywą

Jeszcze jeden przepis z pokrzywą. Nie macie dość ;) Nie martwcie się, po weekendzie zasypię Was słodkościami, bo obstawiam tam bufet na Targowisku Próżności :) Wszystkich przy okazji serdecznie zapraszam. Będzie smacznie i wegańsko, bezglutenowo i normalnie też, a na pewno bardzo oryginalnie.

CANNELLONI Z POKRZYWĄ

Siatka pokrzywy - nie wiem ile waży - na pewno 500 g
opakowanie ricotty
makaron cannelloni
czosnek, sól i pieprz do smaku
pomidory, sos pomidorowy lub beszamelowy - wedle uznania

Przebraną i umytą pokrzywę zalewam wrzątkiem i zaraz potem zimną wodą. Na patelni przesmażam czosnek i dodaję pokrzywę. Duszę kilka minut. Studzę, miksuję z ricottą, doprawiam, napycham farszem makaronowe rurki. Zapiekam około 25 minut polane sosem. Całość posypałam płatkami drożdżowymi, ale świetnie sprawdzi się parmezan.
Smacznego!


kotlety z wędzoną makrelą

Widziałam gdzieś kiedyś kotleciki z makrelą. Nie chciało mi się szukać przepisu, zrobiłam na czuja i okazało się, że jest prawie jak u Liski ;)

KOTLECIKI Z WĘDZONĄ MAKRELĄ

wędzona makrela
300 g ziemniaków ugotowanych i zmiażdżonych na pure
duuuża łyżka musztardy
trochę szczypiorku
sól i pieprz
bułka tarta do panierki

Obraną z ości makrelę mieszam z ziemniakami, posiekanym szczypiorkiem, solą, pieprzem do smaku i musztardą. Obtaczam w bułce i smażę. Pychota!


spaghetti z czosnkiem niedźwiedzim

To jest to, na co czekałam cały rok. To jest mój smak. Smak idealny. Nic więcej mi nie trzeba.

SPAGHETTI Z CZOSNKIEM NIEDŹWIEDZIM
na jedną bardzo solidną porcję

garść makaronu
pół pęczka czosnku niedźwiedziego
mały pomidor pokrojony w kostkę
1/4 kostki fety pokrojonej w kostkę
oliwa

Makaron gotujemy i mieszamy z wymienionymi wyżej składnikami.
Jemy. Czujemy lekkość, lato, szczęście.


środa, 26 marca 2014

kotlety z płatków owsianych i selera

Kotlety mają dziwną konsystencję - taką ślamciatą. Myślę, że można by dodać otrębów, żeby się jej pozbyć.
Takim oto zdaniem zachęcam Was do wypróbowania przepisu na kotlety z selera ;)
A tak serio - w smaku są całkiem fajne i nawet seler jest w nich dla mnie do przełknięcia!
Przepis wzięłam stąd, ale dodałam inne przyprawy - dużo curry i ostrej papryki.
Poza tym opanierowałam w bułce tartej. Gdyby nie A. i jego wstręt do dziwnych dodatków, wrzuciłabym do nich kilka rodzynek dla przełamania i urozmaicenia smaku.
Kotlety łatwo się formuje, jeśli zamoczycie ręce w wodzie przed lepieniem. Ja sobie zawsze przygotowuję z boku miseczkę z wodą, żeby przy każdym kotlecie nie biegać pod kran.
Podałam je z pieczonymi ziemniakami, ale z pure byłyby lepsze, bo były bardzo przyprawione (podobnie jak ziemniaki) i lepiej by im było na delikatnym tle. Taki szczegół.
No i polałam sosem pieczarkowym.
Smacznego!


śledź i risotto z pokrzywą

U mnie trwa ciąg dalszy zielonego szaleństwa. Niestety jeszcze nie dorwałam czosnku niedźwiedziego, a chętkę mam na niego PRZEogromną, ale na szczęście jest pokrzywa :)
Dziś serwuję pokrzywowe risotto Małgosi, a do tego śledzia z pietruszką.

SMAŻONE ŚLEDZIE Z PIETRUSZKĄ
tuszka śledzia świeżego
kilka gałązek natki pietruszki
trochę mąki
sól i pieprz
oliwa do smażenia

Śledzia dokładnie myję, solę i pieprzę. Oprószam go mąką i do środka wkładam gałązkę pietruszki. Smażę na dobrze rozgrzanym tłuszczu po 3 minuty z każdej strony. Na patelnię wrzucam też gałązki natki (uwaga! bardzo pryska!!!) i smażę, aż zmienią kolor na ciemnozielony. Podaję z risotto, frytkami albo same.
Smacznego!



środa, 19 marca 2014

samosy

Wikipedia mówi, że Samosa: "to potrawa kuchni indyjskiej, przekąska w postaci trójkątnego pierożka, smażonego na głębokim oleju. Jako nadzienie służą najczęściej ostro przyprawione warzywa, czasami również mięso lub ser panir". Czy trójkątne? Nie koniecznie. Różnorodne farsze? Jak najbardziej! Niby tradycyjny to ziemniak z groszkiem, kalafiorem i marchewką. Na święta zróbcie z kapustą i grzybami. Latem z sezonowymi owocami. Dodajcie koziego sera, czy ricottę ze szpinakiem, Basia kiedyś zrobiła jarmuż z soczewicą. Możliwości nieskończone. Ile głów, tyle pomysłów! Co tylko wam do głowy wpadnie! Czy smażone? Niby powinny być, ale ja wolę pieczone.
Samosów uczyłam się podczas pracy w najlepszej samosiarni świata, która nazywała się "Massala" i była prowadzona przez słynną w Bielsku samosiarę Basię. Jak dziś pamiętam lepienie tysięcy samosów na jakiś koncert, gdzieś na jakimś zadupiu. Basia robiła farsz, jej siostra lepiła, ja kibicowałam. Rozeszły się, jak świeże bułeczki.
Samosy znajdują szczególne miejsce w moim sercu i żołądku. Jak już wspomniałam, farszy może być sto milionów rodzajów. Zarówno na wytrawnie, jak i słodko. Dziś pokażę wam, jak zrobić warzywne, soczewicowe i jabłkowe. Ale zacznijmy od ciasta:

CIASTO NA SAMOSY:
300 g mąki pszennej lub 200 g pszennej i 100 g pszennej razowej
100 ml wody (warto przygotować sobie na wszelki wypadek 150 ml, bo nie wiadomo do końca ile mąka wypije, wodę wlewać pomału)
łyżeczka soli
4 łyżki oleju rzepakowego

Składniki ciasta mieszamy razem do utworzenia elastycznej, gładkiej, lśniącej kuli. Wodę, jak już mówiłam, wlewamy po trochu, bo nie wiadomo ile ciasto wypije. Mi zwykle pije szklankę, ale czasem zdarza się, że chce 3/4 albo 1 1/3...

Kiedy ciasto jest gotowe lepimy z niego kulki wielkości sporego orzecha włoskiego i rozwałkowujemy na owalne placki wielkości dłoni. Warto czasem blat podsypać mąką.
W te placki wkładamy farsz i sklejamy pierogi robiąc na brzegu falbankę.

A teraz farsze.
Pierwszy soczewicowy zrobiłam dokładnie taki, jak do pasztecików imprezowych.
Drugi warzywny - jak Basia to przeczyta to dostanie palpitacji serca, ale trudno. Ja farsz robię z mrożonki, bo nie mam czasu na duszenie ziemniaków, marchewek itp. Kupuję mieszankę na patelnię - ziemniaki, brokuł, marchewka, kukurydza itp. Taka standardowa. Duszę na patelni z przyprawami - garam massalą, słodką i ostrą papryką, czosnkiem, kolendrą, solą i pieprzem.
Trzeci - jabłka pokrojone na cząstki duszę do miękkości na maśle z kardamonem i goździkami. Przypraw nie za dużo - na 3 jabłka po pół łyżeczki maks. Bez cukru, bo i po co - jabłka są same w sobie słodkie. Do pieroga dałam łyżeczkę dżemu wiśniowego i łyżkę jabłek.

Ja samosy piekę. Około pół godziny w 180stopniach, w połowie czasu przewracam je na drugą stronę. Blachę dobrze przesmarować olejem, lub podsypać pierogi mąką, żeby się do niej nie przykleiły.
Basia smaży. Na patelnię wlać dużo oleju i smażyć na złoto. Będą bardzo chrupiące. Odsączyć na papierowym ręczniku.
Podaję z jogurtowym sosem czosnkowym (jogurtowym ze świeżymi ziołami) i ryżem. Ale możecie jeść same, z kaszą, sosem pomidorowym, pieczarkowym, jaką akurat macie melodię!

Smacznego!

Od kulki do placka, z placka w pieroga




Po lewej u góry  soczewicą, po prawej z warzywami

Jabłkowo-wiśniowe

niedziela, 16 marca 2014

Roladki z bakłażana

No to był obiad! Gruzińskie roladki od Jadłonomii podgrzałam w piekarniku oblane pomidorowym przecierem z kartonika bez przypraw. Czas przygotowywania zajął mi nie wiele więcej, niż gotowanie ryżu!!! Zjadłam z ryżem i rukolą. Oj, jak się cieszę, że trzy roladki zostały mi na jutro do pracy!



sobota, 15 marca 2014

pizza niestandardowa z topinamburem, burakiem i brokułami

Tak mi się wykluło, jak zobaczyłam to i zawartość mojej lodówki. Omniomniom...

PIZZA Z TOPINAMBUREM, BURAKIEM, BROKULEM
Ciasto:
albo to, albo jak mamy mało czasu to to
Na górę:
5 cm topinambura pokrojonego w plasterki
kilka różyczek brokuła
1 upieczony burak pokrojony w plasterki
ser camembert
pesto pietruszkowe - jak tutaj
przyprawa "bruschetta" (suszone pomidory, oregano, bazylia)
rukola

Gotowe ciasto smarujemy pesto. Na nim układamy buraki, topinambur, brokuły, pokrojony w plasterki camembert. Pieczemy około 20-25 minut. Po wyjęciu posypujemy rukolą.
Smacznego.

robaki - makaron z topinamburem

Pół dnia spędziłam szukając przepisu idealnego na tę bulwę, a i tak zrobiłam go po prostu. Topinambur i pesto pietruszkowe to świetna para.

MAKARONOWE ROBALE Z TOPINAMBUREM I PESTO PIETRUSZKOWYM

dwie porcje makaronu w kształcie robali
ok. 8 cm kawałek topinamburu
2 pęczki natki
łyżka soku z cytryny
garść słonecznika
ząbek czosnku
dwie łyżki parmezanu lub jak w moim przypadku płatków drożdżowych
sól
oliwa do smażenia i ok 4 łyżek do pesto

Topinambur (można ze skórką) kroimy na cienkie plastry i smażymy na oliwie około 15 minut mieszając co jakiś czas i uważając, żeby się nie przyjarał. W tym czasie robimy pesto: natkę obieramy z łodyg i miksujemy na prawie gładko ze słonecznikiem, serem/drożdżami, cytryną, oliwą, czosnkiem. Sprawdzamy stan słoności i ewentualnie dosalamy. Gotujemy makaron. Kiedy będzie dobry wrzucamy go na patelnię do topinamburu, dodajemy pesto i wszystko razem dokładnie mieszamy. Jeśli pesto jest bardzo gęste i ciężko je rozmieszać z makaronem, warto dodać troszkę wody.
Smacznego!



piątek, 14 marca 2014

O jacie! Jakie curry z buraka! i Liebster Blog Award

Bardzo zrobiło mi się miło, kiedy zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez Patryka i Adę z bloga cook.pl :)
Nominacja Liebster Blog Adward jest przyznawana od innych blogów, polega na zadaniu 11 osobom, jedenastu pytań. Następnie każda z nominowanych osób zadaje jedenaście pytań innym 11 osobom. (Informuje je o tym ).

Oto pytania, które mi zadali:

1. Ryż czy makaron?
Zdecydowanie makaron!

2. Ulubiony owoc?
Szara reneta, jagoda.

3. Ulubiony kucharz?
Za zmysłowość - Nigella :) za charyzmę Julia Child

4. To straszne ale nie umiem ...
Jeszcze bardzo wielu rzeczy, ale systematycznie się uczę i nie poddaję mimo porażek!

5. Moja ulubiona pora roku to...
 Przełom wiosny i lata.

6. Pisze bloga bo ...
Muszę gdzieś zapisywać ciekawe przepisy, które próbuję, a to najwygodniejsze i najbezpieczniejsze miejsce.

7. Twoja największa słabość to..
Smażenina. Dużo i tłusto.

8. Ulubiona potrawa wigilijna?
Co roku biję się z myślami - lepsza rybna babci, czy grzybowa ciotki :)

9. Ulubione śniadanie?
Świeża chałka z masłem, ewentualnie dżemem i kawa zbożowa.

10. Kawa czy herbata ?
Bawarka!

11. Ulubiony gatunek sera?
Wszystkie pleśnioki, chociaż żałuję, że do tej pory tak mało ich poznałam. Ach no i jeszcze koryciński z... no właśnie - ze wszystkim! i gołda z czosnkiem niedźwiedzim ostatnio jest u mnie na topie.

Po spełnieniu swojego przyjemnego obowiązku i odpowiedzeniu na pytania, zadaję swoje:

1.Twoje pierwsze kulinarne wspomnienie.
2.Ulubiona potrawa z dzieciństwa.
3.Boisz się ryzyka w kuchni?
4.Co najbardziej chciałbyś ugotować, ale nie masz możliwości (brak składników, sprzętu itp.).
5.Dokąd najbardziej chciałbyś pojechać po kuchenne inspiracje?
6.Ostro, czy łagodnie?
7.Ciastko z kremem, czy drożdżowe z owocami?
8. Pomidorowa – z ryżem, czy makaronem?
9.Śledź w pomidorach, czy oleju?
10.Jajka na twardo, czy miękko?
11.Kawa zbożowa, czy bawarka?

A blogi, które nominuję to:


Miłej zabawy!

A teraz przejdźmy do pyszności! 

Przepis na BURACZANE CURRY znalazłam u ChilliBite.
Uwielbiam buraki. Już nie mogę się doczekać na chłodnik z młodych buraczków. Mogę je w każdej postaci, a tu - miodzio!
Przepisu trzymałam się raczej "ściśle" ;)  
Nie miałam oleju kokosowego, więc użyłam oliwy. 
 Zamiast nerkowców użyłam sezamu, a kurczaka zastąpiłam kostką sojową namoczoną wcześniej w bulionie. Wiem, że można było bez, ale czułam potrzebę dodania czegoś mięsnopodobnego. 
Przez kostkę automatycznie skrócił się czas smażenia. 
Nie dodałam też ananasa, bo uznałam, że będzie to dla mnie już za dużo dobroci. 
Jejku, jakie to dobre! 
No właśnie, kończę już tego posta, bo idę jeść to co zostało z wczoraj :)



wtorek, 11 marca 2014

muszle ze szpinakiem i brokułami

W końcu znalazłam czas na gotowanie i co? Zapominam cykać fotek! Zanim się zorientuję, że powinnam udokumentować to co zrobiłam, już dawno leży w moim żołądku...
Tak było dziś z flaczkami z boczniaków od Jadłonomii (swoją drogą pysznymi!) i omal nie byłoby z muszlami. W ostatniej chwili się zorientowałam, ale już w pracy, po spakowaniu do pudełka.
Zdjęcie jest, jak zwykle baaaardzo apetyczne... ale uprzedzałam Was, że talentu do fotek nie mam, więc wybaczcie. Mogę was jednak zapewnić, że danie wyszło bardzo smaczne!
Następnym razem użyję sosu beszamelowego, dziś jednak nie miałam na niego czasu, bo leciałam na basen, więc makaron zalałam tylko sosem pomidorowym, który (ostatni letni :( ) ostał mi się w spiżarce. Ale no worries! wiosna przyszła, niedługo będą nowe świeże pomidory i znów narobi się przecieru na całą zimę. W planach mam kupić przecierak, więc pójdzie jak błyskawica! Tym czasem zapraszam na conchiglioni!

MUSZLE MAKARONOWE ZE SZPINAKIEM I BROKUŁAMI
około 30 muszli makaronu conchiglioni
paczka szpinaku (jak będzie świeży, to świeży!)
pudełko 250 g ricotty
2/3 paczki brokułów (jak w przypadku szpinaku - jak świeży to całą główkę)
dwa, trzy ząbki czosnku
pół cebulki drobno posiekanej
szczypta gałki 
sól i pieprz

Makaron gotujemy wg. wskazówek na opakowaniu na al dente. Odcedzamy i zalewamy zimną wodą, żeby się nie skleił w czasie przygotowywania farszu. 
A farsz robimy tak: cebulkę podsmażamy na patelni, pod koniec dodajemy czosnek, i lekko podsmażamy, żeby się nie spalił! Dodajemy szpinak. Kiedy się rozmrozi, udusi, odparuje, studzimy całość. Kiedy będzie już letnie mieszamy z ricottą, gałką, solą i pieprzem. Doprawiamy odpowiednio i ładujemy do muszelek, mniej więcej po łyżeczce do muszli. Do każdej z nich dodajemy małą część różyczki brokuła i układamy w naczyniu żaroodpornym.
Całość zalewamy sosem beszamelowym, albo jak się nam spieszy sosem pomidorowym z ulubionymi przyprawami - bazylią, oregano, czosnkiem. 
Posypujemy parmezanem, albo jak ja - dziewczyna usilnie uzupełniająca witaminę B - płatkami drożdżowymi. 
Zapiekamy w 180 stopniach jakieś 20 minut. 
Smacznego!  




czwartek, 6 marca 2014

pankejki

Wegan nerd zaproponowała ostatnio takie pankejki. Oczywiście od razu dostałam ślinotoku, więc zamiast lizać monitor zaczęłam smażyć.
Placki zrobiłam z podwójnej porcji. Swojego grzybka tybetańskiego udusiłam przypadkiem jakiś czas temu, więc zamiast kefiru z niego użyłam truskawkowej maślanki. Podałam z konfiturą z czarnego bzu. Pyyycha!



makaron z brokułami

Banalny, ale smaczny przepis. Kolejny z tych, które się klepie w kółko kiedy nie ma czasu i weny na gotowanie.

MAKARON Z BROKUŁAMI
porcja makaronu np penne
pół paczki mrożonych brokułów - mi wyszło 5 różyczek - mała paczka ;)
4 pomidory suszone z oleju wyjęte i pokrojone w kosteczkę grubą
1/4 pudełeczka fety pokrojonej w kosteczkę
pół łyżeczki czosnku granulowanego
łyżka płatków migdałowych podprażonych na patelni

Makaron gotujemy, brokuły też, a kiedy będą gotowe mieszamy wszystkie składniki i jemy :)

Smacznego!






o kaszy bulgur słów kilka

Kupiłam paczkę kaszy bulgur z zamiarem zrobienia niezniszczalnego "że niby primavera" (tak, wiem że jestem z tym już nudna, ale co poradzę, że mogłabym to jeść w kółko...).
No więc, patrzę na etykietę szukając wskazówek, jak tę kaszę ugotować, no i okazuje się, że mam kłopot. Na opakowaniu widnieje informacja, żeby na 30 minut przed przygotowaniem zalać kaszę wodą. Tyle. Nie trzeba gotować???
Odpalam internet w poszukiwaniu dalszych informacji i co znajduję? Informacyjny chaos.
Jedyne, co tak naprawdę mi pomogło, to wpis Klaudyny (dzięki Klaudyna!).
Okazuje się, że bulgur bulgurowi nie równy. Przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę, czy kasza jest drobna, czy gruba (nie wiedziałam, że jest kilka rodzajów - w sklepie była jedna paczka). Generalnie wystarczy (szczególnie przy drobnej), jeśli zalejemy ją wrzątkiem jak kuskus i poczekamy, aż wchłonie płyn! Grubą kaszę możemy pogotować pod przykryciem 3-6 minut i potem dać jej odpocząć pod kołderką jak jaglance.
Kilka wpisów, które znalazłam podaje, że trzeba ją gotować 20-30 minut!!! O mamo! Nie chcę wiedzieć, co by z tego powstało!!!

A teraz doza informacji o samej kaszy:
- zawiera sporo białka i niewiele tłuszczów.
- ma niski indeks glikemiczny to znaczy, że nie powoduje gwałtownych skoków poziomu cukru we krwi i daje uczucie sytości na długo.
- obniża cholesterol. 
- ma jedną z największych zawartości błonnika - a, wiadomo, on zapobiega zaparciom, zazwyczaj jest dobry dla jelit i podobno zapobiega nowotworom okrężnicy :)
- ma dużo witaminy B i kwasu foliowego, magnezu, żelaza i fosforu.
Jak już wszystko wiecie, to czarujcie! Smacznego!




wtorek, 4 marca 2014

pieczone pierożki z kaszą gryczaną

Zrobiłam pyszne, puchate pierożki. Zainspirowałam się tymi. Ale zrobiłam je tak:

PIECZONE PIEROŻKI Z KASZĄ GRYCZANĄ
Farsz:
1,5 woreczka ugotowanej kaszy gryczanej
kostka twarogu chudego 200 g
6 suszonych pomidorów pokrojonych w kostkę
garść posiekanej rukoli
garść posiekanych orzechów laskowych
łyżka sosu worcestershire 
sól i pieprz

Ciasto:
500g mąki 
paczka drożdży instant - 7g
2 jajka
50 ml oliwy
200 ml kefiru lub maślanki
pół łyżeczki soli
łyżeczka cukru


Składniki na ciasto zagniatam dokładnie, aż będzie gładkie. Odstawiam na jakieś pół godziny, żeby sobie odpoczęło i podrosło.
W tym czasie przygotowuję farsz. Kaszę zazwyczaj gotuję dużo wcześniej np rano lub wieczorem. Wszystkie składniki dokładnie mieszam i sprawdzam, czy są odpowiednio doprawione.
Ciasto rozwałkowuję dość cienko i wykrawam szklanką kółka. Na każde nakładam łyżkę farszu i sklejam. Smaruję rozmąconym jajkiem lub oliwą. Można posypać sezamem. Piekę około 20- 30 minut w temperaturze 180-200 stopni.
Świetną parą jest jogurtowy sos czosnkowy.
Jako ciekawostkę powiem, że wypróbowałam sos partyzancki, czyli: z braku jogurtu w domu wymieszałam łyżkę majonezu z dwoma łyżkami mleka, rozmieszałam na gładko, dodałam czosnku, trochę pieprzu i soli i... powiem wam, że spodziewałam się tragedii, a było zjadliwe! No to mamy sos ratunkowy ;)
Smacznego.

niedziela, 23 lutego 2014

do chleba i na obiad

Taki pasztet znalazłam i do chleba i na obiad.
Jutro zrobię sosik np. pieczarkowy (bo mam na niego fazę) i zjemy z knedlikiem, którego kupiłam wczoraj w Czeskim Cieszynie.
Goji nie dodałam, orzechy zstąpiłam pestkami dyni. Sos sojowy ostatnio mnie denerwuje, więc użyłam sosu Worcestershire. Dodałam dwa jajka i dwie łyżki siemienia. Obsypałam mieszanym sezamem. Piekłam godzinę, bo moim zdaniem był za wilgotny. Smacznego.