Nie chciałam go robić, bo nie lubię sucharków, jednak A. mnie przekonał. Zrobiłam, nawet nie wiem kiedy. Gdzieś między pieczeniem jednego a drugiego tortu. Zjedliśmy, też właściwie nie wiem kiedy.
Od tego czasu upiekłam jeszcze jeden. Następnym razem może użyję innej kombinacji ziaren, dodam inne, amarantus może? Ostatnio używam sporo babki płesznik. Ciekawa jestem jak wyjdzie z dodatkiem drobno posiekanej, suszonej śliwki.
Wbrew moim obawom chleb wyszedł wilgotny. Bardzo smaczny.
Po raz kolejny, mimo iż byłam nie przekonana do chleba z comiesięcznej piekarni, okazało się, że jest rewelacyjny!
Dziękuje za wspólne pieczenie i Amber za, jak zwykle świetną, koordynację!
Knekkebrød
przepis podaję za Marzeną
Składniki:
200 ml otrębów pszennych
200 ml płatków owsianych
200 ml pestek dyni
200 ml pełnoziarnistej mąki żytniej
200 ml ziaren słonecznika
100 ml siemienia lnianego
100 ml ziaren sezamu
2 łyżeczki soli
700 ml wody
Przygotowanie:
Wszystkie składniki wymieszać i odstawić na 10 minut.
Wykładamy blachę papierem i rozsmarowujemy ciasto cieniutko równą warstwą.
Wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 150 stopni z termoobiegiem na 10 minut.
Po 10 minutach wyciągamy i kroimy na prostokąty. Wstawiamy ponownie do piekarnika jeszcze na 30-40 minut.
Wyciągamy i odstawiamy do wystygnięcia – po ostygnięciu stwardnieje.
Najlepiej przechowywać w szklanym lub ceramicznym pojemniku z przepuszczalną pokrywką.
Instrukcję wykonania możecie obejrzeć na przykład tutaj.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieczywo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieczywo. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 17 czerwca 2014
środa, 14 maja 2014
majowa piekarnia - Chleb z pieczonymi ziemniakami i rozmarynem
W tym miesiącu, w majowej piekarni upiekliśmy chleb z pieczonymi ziemniakami i rozmarynem.
Przyznam szczerze, że majowy chleb był dla mnie wyjątkowo kłopotliwy.
Po pierwsze, w ogóle miał nie powstać, ponieważ przestaliśmy z A. jeść chleb i makarony, bo trochę się nam przybrało. Wcinamy tylko warzywa i kasze. No, ale po kilku minutach bicia się z myślami zdecydowałam, że comiesięczna piekarnia to comiesięczna piekarnia i jest ona ważniejsza od jakiejśtam diety. Postanowiłam chleb zrobić z połowy ilości, a pół bochenka oddać mamie.
Po drugie, spaliłam na nim mikser. Nie wiem co mi odbiło, żeby ciasto wrzucić do robota. Zawsze ugniatałam chleby ręcznie. Ale tym razem coś mnie pokusiło i po 4 minutach mieszania urządzenie stanęło i zaśmierdziało. Dziadunio już kilka razy tak robił, ale teraz stanął na amen. Tak więc stałam się właścicielką nowego robota i dziesięciu rat...
Po trzecie, nawiązując do punktu pierwszego właściwie, chleb upiekłam w piątek popołudniu. Wieczorem przyszedł znajomy z ładną butelką. Na diecie nie pijemy, ale jak już ją przyniósł, to dlaczego miałaby się zmarnować. Tak więc po opróżnieniu pierwszej szklanki, zaczęłam wędrować do kuchni. Tą samą ścieżką podążałam kilka razy, a ostatni raz poszedł A. I mocno się zdziwił, że przed wizytą kolegi z butelką na blacie było pół chleba, a po wyjściu kolegi i opróżnieniu butelki została jedna, żałosna piętka. Tak, ja sama wsunęłam pół chleba z masłem. Ale to chyba znaczy, że był bardzo smaczny!
Nie miałam z nim żadnych problemów. Do ciasta miałam dodać czosnku, ale zapomniałam... Następnym razem! Wizualnie bardzo mi się spodobał. Chyba jest jednym z ładniejszych jakie upiekłam.
Dzięki za wspólne pieczenie. Dziękuję Amber za organizację i Monice za świetny przepis. Jak zawsze było fajnie! Do zobaczenia za miesiąc.
Chleb z pieczonymi ziemniakami i rozmarynem
przepis podaję za Moniką
Chleb z pieczonymi ziemniakami i rozmarynem (1 duży, lub 2 małe bochenki)
2 łyżki zakwasu pszennego
1 szklana mąki
2/3 szklanki wody
Wszystkie składniki wymieszaj do uzyskania jednolitej konsystencji i pozostaw do przefermentowania w ciepłym miejscu na kilka godzin (8 – 12). Zakwas jest gotowy do dalszej pracy, jeżeli łyżeczka pobrana z zaczynu unosi się na powierzchni wody. Przygotuj ziemniaki:
0,5 kg ziemniaków
1 łyżka oliwy
2 łyżki posiekanego rozmarynu
1/2 łyżeczki soli
Ziemniaki dobrze umyj i pokrój w kostkę, nie ma potrzeby obierania ich ze skórki. Wrzuć je do miski, dodaj oliwę, sól i rozmaryn. Dobrze wszystko wymieszaj. Przesyp ziemniaki na blachę do pieczenia i wstaw do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na 20 minut. Po tym czasie przemieszaj dobrze ziemniaki i dopiekaj na złoty kolor przez następne 20 minut. Po upieczeniu wystudź. Przygotuj ciasto właściwe:
600 g mąki chlebowej
1 i 1/4 szklanki wody
cały zaczyn z dnia poprzedniego (-2 łyżki na następne pieczenie)
1 łyżka soli
upieczone ziemniaki
Do miski wlej wodę, dodaj zaczyn. Wymieszaj dokładnie, wsyp mąkę. Zmieszaj tylko do połączenia składników, przykryj miskę ścierką lub foliową reklamówką i odstaw na 20 – 40 minut. Po tym czasie dodaj sól i wyrabiaj ciasto ręcznie rozciągając je i składając w misce (ok 6 minut) lub mikserem przez ok 3 minuty na pierwszej prędkości i 3 minuty na drugiej. Dodaj wystudzone, przestudzone ziemniaki i już ręcznie, delikatnie wrób je do ciasta.
Miskę przykryj plastikową siatką i odstaw na 2 godziny, składając w tym czasie trzykrotnie w odstępach trzydziestominutowych. Przefermentowane ciasto wyrzuć na blat i przedformuj ciasto w kulę (jeżeli chcesz dwa mniejsze bochenki, podziel ciasto na dwie części i uformuj każdą z nich) i pozostaw na 20 minut. Po tym czasie oprusz kulę mąką, obróć na drugą stronę i uformuj bochenek. Dobrze obsyp go mąką i włóż do koszyka wyłożonego ściereczką obsypaną mąką. Koszyk wsadź do plastikowej torby, dobrze owiń i najlepiej wstaw do lodówki, aby ciasto mogło w niej wyrastać przynajmniej 8 – 12 godzin.
Wyrośnięty bochenek wyrzuć na deskę, natnij i piecz w naparowanym piekarniku nagrzanym do 220 stopni przez 40 minut. Po dwudziestu minutach uchyl lekko piekarnik, aby uwolnić parę. Chleb najlepiej piec na nagrzanym kamieniu do pizzy, lub bardzo dobrze rozgrzanej blasze. Jeżeli masz żeliwny lub ceramiczny garnek, nagrzej piekarnik maksymalnie i wstaw garnek (razem z pokrywką) na dwadzieścia 30 minut aby się nagrzał. PO tym czasie wyjmij go i umieść w nim chleb. Piecz pod przykryciem 20 minut, potem zdejmij pokrywę i dopiekaj przez kolejne 20 na głęboko brązowy kolor.
Po upieczeniu chleb dokładnie wystudź.
A w pieczeniu towarzyszyli mi:
Aciri http://bajkorada.blogspot.com/2014/05/chleb-z-pieczonymi-ziemniakami-i.html
Przyznam szczerze, że majowy chleb był dla mnie wyjątkowo kłopotliwy.
Po pierwsze, w ogóle miał nie powstać, ponieważ przestaliśmy z A. jeść chleb i makarony, bo trochę się nam przybrało. Wcinamy tylko warzywa i kasze. No, ale po kilku minutach bicia się z myślami zdecydowałam, że comiesięczna piekarnia to comiesięczna piekarnia i jest ona ważniejsza od jakiejśtam diety. Postanowiłam chleb zrobić z połowy ilości, a pół bochenka oddać mamie.
Po drugie, spaliłam na nim mikser. Nie wiem co mi odbiło, żeby ciasto wrzucić do robota. Zawsze ugniatałam chleby ręcznie. Ale tym razem coś mnie pokusiło i po 4 minutach mieszania urządzenie stanęło i zaśmierdziało. Dziadunio już kilka razy tak robił, ale teraz stanął na amen. Tak więc stałam się właścicielką nowego robota i dziesięciu rat...
Po trzecie, nawiązując do punktu pierwszego właściwie, chleb upiekłam w piątek popołudniu. Wieczorem przyszedł znajomy z ładną butelką. Na diecie nie pijemy, ale jak już ją przyniósł, to dlaczego miałaby się zmarnować. Tak więc po opróżnieniu pierwszej szklanki, zaczęłam wędrować do kuchni. Tą samą ścieżką podążałam kilka razy, a ostatni raz poszedł A. I mocno się zdziwił, że przed wizytą kolegi z butelką na blacie było pół chleba, a po wyjściu kolegi i opróżnieniu butelki została jedna, żałosna piętka. Tak, ja sama wsunęłam pół chleba z masłem. Ale to chyba znaczy, że był bardzo smaczny!
Nie miałam z nim żadnych problemów. Do ciasta miałam dodać czosnku, ale zapomniałam... Następnym razem! Wizualnie bardzo mi się spodobał. Chyba jest jednym z ładniejszych jakie upiekłam.
Dzięki za wspólne pieczenie. Dziękuję Amber za organizację i Monice za świetny przepis. Jak zawsze było fajnie! Do zobaczenia za miesiąc.
Chleb z pieczonymi ziemniakami i rozmarynem
przepis podaję za Moniką
Chleb z pieczonymi ziemniakami i rozmarynem (1 duży, lub 2 małe bochenki)
2 łyżki zakwasu pszennego
1 szklana mąki
2/3 szklanki wody
Wszystkie składniki wymieszaj do uzyskania jednolitej konsystencji i pozostaw do przefermentowania w ciepłym miejscu na kilka godzin (8 – 12). Zakwas jest gotowy do dalszej pracy, jeżeli łyżeczka pobrana z zaczynu unosi się na powierzchni wody. Przygotuj ziemniaki:
0,5 kg ziemniaków
1 łyżka oliwy
2 łyżki posiekanego rozmarynu
1/2 łyżeczki soli
Ziemniaki dobrze umyj i pokrój w kostkę, nie ma potrzeby obierania ich ze skórki. Wrzuć je do miski, dodaj oliwę, sól i rozmaryn. Dobrze wszystko wymieszaj. Przesyp ziemniaki na blachę do pieczenia i wstaw do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na 20 minut. Po tym czasie przemieszaj dobrze ziemniaki i dopiekaj na złoty kolor przez następne 20 minut. Po upieczeniu wystudź. Przygotuj ciasto właściwe:
600 g mąki chlebowej
1 i 1/4 szklanki wody
cały zaczyn z dnia poprzedniego (-2 łyżki na następne pieczenie)
1 łyżka soli
upieczone ziemniaki
Do miski wlej wodę, dodaj zaczyn. Wymieszaj dokładnie, wsyp mąkę. Zmieszaj tylko do połączenia składników, przykryj miskę ścierką lub foliową reklamówką i odstaw na 20 – 40 minut. Po tym czasie dodaj sól i wyrabiaj ciasto ręcznie rozciągając je i składając w misce (ok 6 minut) lub mikserem przez ok 3 minuty na pierwszej prędkości i 3 minuty na drugiej. Dodaj wystudzone, przestudzone ziemniaki i już ręcznie, delikatnie wrób je do ciasta.
Miskę przykryj plastikową siatką i odstaw na 2 godziny, składając w tym czasie trzykrotnie w odstępach trzydziestominutowych. Przefermentowane ciasto wyrzuć na blat i przedformuj ciasto w kulę (jeżeli chcesz dwa mniejsze bochenki, podziel ciasto na dwie części i uformuj każdą z nich) i pozostaw na 20 minut. Po tym czasie oprusz kulę mąką, obróć na drugą stronę i uformuj bochenek. Dobrze obsyp go mąką i włóż do koszyka wyłożonego ściereczką obsypaną mąką. Koszyk wsadź do plastikowej torby, dobrze owiń i najlepiej wstaw do lodówki, aby ciasto mogło w niej wyrastać przynajmniej 8 – 12 godzin.
Wyrośnięty bochenek wyrzuć na deskę, natnij i piecz w naparowanym piekarniku nagrzanym do 220 stopni przez 40 minut. Po dwudziestu minutach uchyl lekko piekarnik, aby uwolnić parę. Chleb najlepiej piec na nagrzanym kamieniu do pizzy, lub bardzo dobrze rozgrzanej blasze. Jeżeli masz żeliwny lub ceramiczny garnek, nagrzej piekarnik maksymalnie i wstaw garnek (razem z pokrywką) na dwadzieścia 30 minut aby się nagrzał. PO tym czasie wyjmij go i umieść w nim chleb. Piecz pod przykryciem 20 minut, potem zdejmij pokrywę i dopiekaj przez kolejne 20 na głęboko brązowy kolor.
Po upieczeniu chleb dokładnie wystudź.
A w pieczeniu towarzyszyli mi:
Aciri http://bajkorada.blogspot.com/2014/05/chleb-z-pieczonymi-ziemniakami-i.html
środa, 16 kwietnia 2014
Kwietniowa Piekarnia! Chleb pomidorowy
Minął kolejny miesiąc. Ten przeleciał jeszcze szybciej niż poprzedni. Dopiero co piekłyśmy liście, a tu już Kwietniowa Piekarnia...
Chleb pomidorowy nastawiłam, składałam grzecznie co godzinę, aż tu nagle telefon. Muszę pilnie wyjść. Został biedak sam na blacie i rósł w foremce. Zostawiłam go pod opieką A. co nie było za mądrym pomysłem, bo
a) chleb urósł i foremka, do której do początkowo wsadziłam okazała się za mała, chleb z niej wyszedł, a w niektórych miejscach się nie dopiekł,
no i tu przejdziemy do punktu b) gdybym była na miejscu przełożyłabym go do innej foremki, piekła na blasze lub po prostu piekła dłużej, a tak mam wrażenie, że chleb był w środku nie na 100% dopieczony.
Ale to nie ważne.
Ważne, że znowu wyszedł bardzo smaczny i ciekawy chleb. A. trochę marudził, że na bardzo czuć słodycz pomidorów, ale ja jej kompletnie nie wyczułam. Sezam dodałam mieszany - biały i czarny, ale biały - tak jak się tego spodziewałam - trochę zgubił się w miąższu. Dodałam 4 papryczki peperoncino roztarte w moździerzu, pół łyżeczki granulowanego czosnku, oregano i bazylii. No i najważniejsza zmiana. Niestety nie zdążyłam kupić mąki orkiszowej, bo mi zamknęli sklep dosłownie przed nosem. Użyłam więc, pszennej razowej. Szalenie smakował mi z żółtym serem i liściem sałaty. Zjadłam w ten sposób pół bochenka :)
Dziękuję Danusiu za świetny chleb!
Poniżej przeklejam przepis od Amber. Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za wspólne pieczenie!
Pomidorowy,jasny chleb orkiszowy z czarnym sezamem
przepis podaję za Daną
Na zaczyn
Ciasto właściwe
Ciasto jest dość luźne, ale za każdym złożeniem, staje się bardziej sprężyste i podatne na późniejsze formowanie w bochenek.
Formowanie podłużnego bochenka.
Starajmy się, aby jak najmniej mąki, dostało się do środka ciasta.
Po instrukcje dotyczące wyrabiania,składania i wyrastania chleba na mące orkiszowej białej odsyłam na blog Leśny Zakątek.
Pamiętajcie też,że własne interpretacje i pomysły na chleb dostarczą nam dodatkowych emocji i wzbogacą naszą Piekarnię.
Niech nam się upiecze!
W tym miesiącu piekłam z:
Chleb pomidorowy nastawiłam, składałam grzecznie co godzinę, aż tu nagle telefon. Muszę pilnie wyjść. Został biedak sam na blacie i rósł w foremce. Zostawiłam go pod opieką A. co nie było za mądrym pomysłem, bo
a) chleb urósł i foremka, do której do początkowo wsadziłam okazała się za mała, chleb z niej wyszedł, a w niektórych miejscach się nie dopiekł,
no i tu przejdziemy do punktu b) gdybym była na miejscu przełożyłabym go do innej foremki, piekła na blasze lub po prostu piekła dłużej, a tak mam wrażenie, że chleb był w środku nie na 100% dopieczony.
Ale to nie ważne.
Ważne, że znowu wyszedł bardzo smaczny i ciekawy chleb. A. trochę marudził, że na bardzo czuć słodycz pomidorów, ale ja jej kompletnie nie wyczułam. Sezam dodałam mieszany - biały i czarny, ale biały - tak jak się tego spodziewałam - trochę zgubił się w miąższu. Dodałam 4 papryczki peperoncino roztarte w moździerzu, pół łyżeczki granulowanego czosnku, oregano i bazylii. No i najważniejsza zmiana. Niestety nie zdążyłam kupić mąki orkiszowej, bo mi zamknęli sklep dosłownie przed nosem. Użyłam więc, pszennej razowej. Szalenie smakował mi z żółtym serem i liściem sałaty. Zjadłam w ten sposób pół bochenka :)
Dziękuję Danusiu za świetny chleb!
Poniżej przeklejam przepis od Amber. Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za wspólne pieczenie!
Pomidorowy,jasny chleb orkiszowy z czarnym sezamem
przepis podaję za Daną
Na zaczyn
- 55g aktywnego zakwasu z mąki żytniej razowej,
- 200g mąki orkiszowej białej, typ 630 lub 700,
- 200g wody,
- 1 jabłko, starte na tarce jarzynowej.
Ciasto właściwe
- Cały zaczyn, około 500g,
- 400g zmiksowanych, krojonych, pomidorów z puszki,
- 350g mąki orkiszowej białej, typ 630 lub 700,
- 300g mąki pszennej chlebowej, typ 750,
- 1 łyżka miodu,
- sezam czarny, w/g uznania,
- sól morska, około 15g,
- dodatkowo, mąka do podsypywania, w trakcie przekładania i formowania ciasta.
- Do zaczynu dodajemy zmiksowane pomidory, sól, miód, sezam.
- Następnie stopniowo, zmieszane i przesiane mąki, orkiszową i pszenną chlebową.
- Wyrabiamy ciasto ręcznie, od połączenia składników, co najmniej 10 minut, mikserem, o połowę krócej.
- Pozostawiamy ciasto przykryte, na około 3 godziny.
- W czasie tych 3 godzin:
- Po godzinie, wyjmujemy ciasto z miski na omączony blat, rozklepujemy, składamy i ponownie wkładamy do miski. Na zdjęciach widać sposób składania.
- Po następnej godzinie, postępujemy identycznie.
- W trzeciej godzinie formujemy ciasto w okrągły w tym przypadku podłużny bochenek. / patrz: zdjęcie zbiorcze-formowanie podłużnego bochenka /.
- Uformowane ciasto wkładamy do koszyczka, łączeniem do góry. Pozostawiamy delikatnie przykryte, do ostatecznego wyrośnięcia.
- Pieczemy w początkowej temp.250st, przez 15 minut, rzucając na blachę 2-3 kostki lodu, następnie w opadającej, około 30 minut. Ciasto przed włożeniem do piekarnika, nacinamy ostrym narzędziem, np. żyletką
Ciasto jest dość luźne, ale za każdym złożeniem, staje się bardziej sprężyste i podatne na późniejsze formowanie w bochenek.
Formowanie podłużnego bochenka.
Starajmy się, aby jak najmniej mąki, dostało się do środka ciasta.
Po instrukcje dotyczące wyrabiania,składania i wyrastania chleba na mące orkiszowej białej odsyłam na blog Leśny Zakątek.
Pamiętajcie też,że własne interpretacje i pomysły na chleb dostarczą nam dodatkowych emocji i wzbogacą naszą Piekarnię.
Niech nam się upiecze!
W tym miesiącu piekłam z:
Aciri Bajkorada
Amber Kuchennymidrzwiami.pl
Alucha NieładMalutki
Arnika Arnikowa kuchnia
Bea Bea w kuchni
Beata Stare gary
Bożenka Smakowe kubki
Dorota Ugotujmyto.pl
Dorota Moje małe czarowanie
Gatita Kulinarne przygody Gatity
Gucio Kuchnia Gucia
Iga japoziomka
Jola smak mojego domu
Kamila Ogrody Babilonu
Magda Konwalie w kuchni
Magda Z miłości do słodkości
MarcinH Grahamka,weka i kajzerka…
Mimbla Ruskie raz
Mysia Pieczarkamysia.pl
Renata S forksncanvas
Tosia smakowitychleb.pl
Urszula Proste potrawy
Wisła Zapach chleba
Żabka Healthy Craving
Dziękuję i pozdrawiam!
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
polecam chleb z morelami
Polecam! polecam! polecam!
Bardzo fajny chleb na sobotę, na przekąskę do pracy, albo po prostu do łapy na drogę. Niestety, nie trzyma długo świeżości, ale z drugiej strony, po co trzymać go długo??? Dzięki Waniliowa Chmurko za przepis!
Bardzo fajny chleb na sobotę, na przekąskę do pracy, albo po prostu do łapy na drogę. Niestety, nie trzyma długo świeżości, ale z drugiej strony, po co trzymać go długo??? Dzięki Waniliowa Chmurko za przepis!
czwartek, 3 kwietnia 2014
chleb pszenno-żytni z siemieniem lnianym
Wpis publikuję żeby polecić wam świetny chleb i żeby was ostrzec... nie pakujcie do foremek za dużo ciasta, bo... uwaga! wykipi! Taka katastrofa mi się dziś przytrafiła, a raczej burakom, które piekły się piętro niżej.
środa, 26 marca 2014
śniadanie
Znajoma dostała z okazji ślubu chyba z pięć maszynek do gotowania jajek.
Ja zawsze jojczyłam, że nie potrafię ugotować perfekcyjnego jajka, takiego na miękko-twardo.
Rachunek prosty - znajoma sprezentowała mi maszynkę i cieszyła się z pozbycia grata z domu, ja się cieszę z idealnych jajek!
Poniżej chleb wieloziarnisty od Pieczarki Mysi, hummus, domowa wędlina zrobiona przez moją babcię w szynkowarze (swoją drogą bardzo fajna sprawa! może opiszę to kiedyś) i serek biały, roladka w pieprzu. Na to ogóras i można zaczynać dzień!
Ja zawsze jojczyłam, że nie potrafię ugotować perfekcyjnego jajka, takiego na miękko-twardo.
Rachunek prosty - znajoma sprezentowała mi maszynkę i cieszyła się z pozbycia grata z domu, ja się cieszę z idealnych jajek!
Poniżej chleb wieloziarnisty od Pieczarki Mysi, hummus, domowa wędlina zrobiona przez moją babcię w szynkowarze (swoją drogą bardzo fajna sprawa! może opiszę to kiedyś) i serek biały, roladka w pieprzu. Na to ogóras i można zaczynać dzień!
środa, 19 marca 2014
chleb ziarnisty
Znalazłam kilka fajnych chlebów w Pieczarki Mysi. Między innymi ten wieloziarnisty. Zrobiłam go z podwójnej ilości składników i... no trochę przegięłam. Będziemy go jeść tydzień! Całe szczęście takie chleby długo zachowują świeżość.
Chleb jest ciężki, gęsty, bardzo smaczny. Bardzo łatwo się go robi! Następnym razem będę go dłużej piekła, bo jak dla mnie jest zbyt wilgotny.
Chleb jest ciężki, gęsty, bardzo smaczny. Bardzo łatwo się go robi! Następnym razem będę go dłużej piekła, bo jak dla mnie jest zbyt wilgotny.
niedziela, 16 marca 2014
Chleb i smrowidło na sobotnie śniadanie
Świetny, gęsty ciemny chleb, który przerosłam... No zapomniało mi się o nim, no. Trudno, trochę się zbił, ale w smaku i tak rewelka! Zamiast mąki jęczmiennej, której wszędzie "akurat nie było" wrrr! użyłam amarantusowej.
A do chleba:
PASTA Z TWAROGU I AWOKADO
pół awokado
kostka twarogu
trochę jogurtu
sól, pieprz i ząbek czosnku
Wszystko razem mieszamy dodając tyle jogurtu, żeby odpowiadała nam konsystencja.
A do chleba:
PASTA Z TWAROGU I AWOKADO
pół awokado
kostka twarogu
trochę jogurtu
sól, pieprz i ząbek czosnku
Wszystko razem mieszamy dodając tyle jogurtu, żeby odpowiadała nam konsystencja.
sobota, 15 marca 2014
marcowa piekarnia - Fougasse z oliwkami
Zauważyłam go pierwszy raz podczas przeglądania książki "Chleb" Hamelmana, którą dopiero co przyniósł listonosz. Bardzo zaciekawił mnie kształt, przekonały oliwki, które A. może jeść na kilogramy. Pomyślałam wtedy, że trzeba go szybko wypróbować dla zaspokojenia mojej ciekawości i łasuchowstwa A..
„Fougasse to regionalna specjalność Prowansji o gęstym, chrupiącym cieście, niezwykłym kształcie i smaku. Smakuje wyjątkowo ze względu na dużą ilość chrupiącej skórki[...]„
J. Hamelman
Kilka dni później zaglądnęłam do Amber sprawdzić, czy jest już marcowa piekarnia i co zobaczyłam? Chlebowe liście. Bardzo się ucieszyłam, mimo że wydawały mi się trudne do zrobienia. A nie są. Ciasto zrobiłam jakoś tak płynnie i w międzyczasie.
Musiałam dosypać garść mąki więcej, bo było za mokre. Początkowo mieszałam w mikserze, który sobie ledwo z tym ciastem radził (nie, nie jest przystosowany do mieszania ciast chlebowych), przeniosłam je więc na blat i dorobiłam ręcznie. Widząc luźną konsystencję, liście uformowałam od razu na blachach. Posypałam je przyprawą "bruschetta" z suszonymi pomidorami, oregano i bazylią. Ostatnio dodaję ją do wszystkiego, po tym jak zobaczyłam, że robi to 7 letnia córka znajomych. Takiego mi smaka narobiła... Szkoda, że akurat skończyła mi się gruba sól, bo dodałabym mniej do ciasta, za to posypałabym górę.
W smaku...no cóż, mnie z butów nie wyrwało. Fajnie czuć oliwki, ładnie gra z winem, ale... takie normalne. Może to też z powodu przeziębienia i oczywistych, wynikających z tego problemów z wyczuwaniem smaku. A. zapytany o zdanie powiedział "normalne".
Tu przepis skopiowany od Amber:
Fougasse z oliwkami
Przepis J. Hamelmana z książki Chleb
Składniki na 2 chlebki
pâte fermentée
122 g (1 szklanka) mąki chlebowej
79 g (3/8 szklanki) wody
3 g soli
szczypta drożdży
Połączyć drożdże z wodą, dodać mąkę i mieszać do osiągnięcia gładkiego ciasta.
Pâte fermentée powinno mieć konsystencję gotowego ciasta na chleb.
Przykryć dzieżę folią spożywczą i odstawić na 12-16 godzin w temperaturze około 21 C.
Dojrzały zaczyn będzie wyrośnięty i zacznie się w środku lekko zapadać.
ciasto właściwe
320 g (4 ¼ szklanki) mąki chlebowej
48 g (3/8 szklanki) mąki pszennej razowej
255 g (1 1/8 szklanki) wody
6 g soli
3 g drożdży instant
26 g (2 łyżki) oliwy z oliwek ev
40 g (1/4 szklanki) oliwek nicejskich
całość pâte fermentée
Włożyć do dzieży wszystkie składniki oprócz pâte fermentée, oliwek i oliwy. Mieszać całość na pierwszej prędkości 3 minuty, aby składniki się połączyły. Podczas mieszania dodawać partiami zaczyn. W razie potrzeby skorygować hydrację, dolewając nieco wody. Po wymieszaniu składników ciasto powinno mieć średnią konsystencję. Włączyć drugą prędkość i dodawać oliwę. Mieszać 5-6 minut, aby rozwinąć siatkę glutenową. Dodać oliwki i mieszać na pierwszej prędkości, tylko tyle, aby składniki były równomiernie rozmieszczone. Aby oliwki nie połamały się i nie zabarwiły ciasta można zastosować następującą technikę podczas końcowego mieszania ciasta. Kiedy ciasto będzie w pełni wymieszane, przed dodaniem oliwek, zdjąć je z haka i zrobić w środku otwór. Wsypać około jednej trzeciej oliwek do otworu i włączyć mikser.
Po 20-30 sekundach wyłączyć mikser, ponownie zdjąć ciasto z haka i zrobić otwór w środku, wsypać połowę pozostałych oliwek i ponownie włączyć mikser. Tak samo postąpić z reszta oliwek. Mieszać aż będą równomiernie rozłożone w cieście. Ciasto przykryć i odstawić do fermentacji na 2 godziny. Po godzinie od rozpoczęcia fermentacji, ciasto wyjąć z dzieży na obsypany mąką blat, delikatnie rozciągnąć i złożyć na trzy, obrócić o 90 stopni znów złożyć na trzy. Po 2 godzinach ciasto podzielić na pół, lekko zaokrąglić,
położyć złączeniem do dołu na posypanej mąka powierzchni i przykryć folią spożywczą. Odstawić na 20 minut po czym rozwałkować tak , aby przybrało owalny kształt. Przykryć i odstawić na godzinę w temperaturze około 24 C. Kiedy ciasto wyrośnie, delikatnie je rozciągnąć, mniej więcej o połowę. Uformować wydłużony trójkąt o wysokości równej półtorej dłu gości podstawy, a następnie naciąć tak jak na rysunku A. Jeszcze bardziej rozciągnąć ciasto, aby nacięcia się otworzyły (Rys. B) .
Przełożyć chlebki na ładownik/ łopatę posypana semoliną lub kaszką kukurydzianą. Piekarnik rozgrzać do temperatury 230C, naparować go umieszczając na dole naczynie z gorącą wodą lub wrzucając kilka kostek lodu, piec 20 minut na kamieniu do pieczenia, aż fougasse będą rumiane i chrupiące, ale nadal miękkie w środku.
Uwagi
Oliwki można zastąpić anchois, pamiętając że anchois są bardziej słone niż oliwki.
Wierzch ciasta przed pieczeniem można posmarować oliwą i posypać gruboziarnistą solą i ziołami lub czarnym pieprzem i parmezanem.
Dziękuję Amber i Magdzie Konwaliowej, która wybrała ten chlebek do marcowej piekarni, oraz wszystkim uczestnikom za miłą zabawę! Pozdrawiam.
„Fougasse to regionalna specjalność Prowansji o gęstym, chrupiącym cieście, niezwykłym kształcie i smaku. Smakuje wyjątkowo ze względu na dużą ilość chrupiącej skórki[...]„
J. Hamelman
Kilka dni później zaglądnęłam do Amber sprawdzić, czy jest już marcowa piekarnia i co zobaczyłam? Chlebowe liście. Bardzo się ucieszyłam, mimo że wydawały mi się trudne do zrobienia. A nie są. Ciasto zrobiłam jakoś tak płynnie i w międzyczasie.
Musiałam dosypać garść mąki więcej, bo było za mokre. Początkowo mieszałam w mikserze, który sobie ledwo z tym ciastem radził (nie, nie jest przystosowany do mieszania ciast chlebowych), przeniosłam je więc na blat i dorobiłam ręcznie. Widząc luźną konsystencję, liście uformowałam od razu na blachach. Posypałam je przyprawą "bruschetta" z suszonymi pomidorami, oregano i bazylią. Ostatnio dodaję ją do wszystkiego, po tym jak zobaczyłam, że robi to 7 letnia córka znajomych. Takiego mi smaka narobiła... Szkoda, że akurat skończyła mi się gruba sól, bo dodałabym mniej do ciasta, za to posypałabym górę.
W smaku...no cóż, mnie z butów nie wyrwało. Fajnie czuć oliwki, ładnie gra z winem, ale... takie normalne. Może to też z powodu przeziębienia i oczywistych, wynikających z tego problemów z wyczuwaniem smaku. A. zapytany o zdanie powiedział "normalne".
Tu przepis skopiowany od Amber:
Fougasse z oliwkami
Przepis J. Hamelmana z książki Chleb
Składniki na 2 chlebki
pâte fermentée
122 g (1 szklanka) mąki chlebowej
79 g (3/8 szklanki) wody
3 g soli
szczypta drożdży
Połączyć drożdże z wodą, dodać mąkę i mieszać do osiągnięcia gładkiego ciasta.
Pâte fermentée powinno mieć konsystencję gotowego ciasta na chleb.
Przykryć dzieżę folią spożywczą i odstawić na 12-16 godzin w temperaturze około 21 C.
Dojrzały zaczyn będzie wyrośnięty i zacznie się w środku lekko zapadać.
ciasto właściwe
320 g (4 ¼ szklanki) mąki chlebowej
48 g (3/8 szklanki) mąki pszennej razowej
255 g (1 1/8 szklanki) wody
6 g soli
3 g drożdży instant
26 g (2 łyżki) oliwy z oliwek ev
40 g (1/4 szklanki) oliwek nicejskich
całość pâte fermentée
Włożyć do dzieży wszystkie składniki oprócz pâte fermentée, oliwek i oliwy. Mieszać całość na pierwszej prędkości 3 minuty, aby składniki się połączyły. Podczas mieszania dodawać partiami zaczyn. W razie potrzeby skorygować hydrację, dolewając nieco wody. Po wymieszaniu składników ciasto powinno mieć średnią konsystencję. Włączyć drugą prędkość i dodawać oliwę. Mieszać 5-6 minut, aby rozwinąć siatkę glutenową. Dodać oliwki i mieszać na pierwszej prędkości, tylko tyle, aby składniki były równomiernie rozmieszczone. Aby oliwki nie połamały się i nie zabarwiły ciasta można zastosować następującą technikę podczas końcowego mieszania ciasta. Kiedy ciasto będzie w pełni wymieszane, przed dodaniem oliwek, zdjąć je z haka i zrobić w środku otwór. Wsypać około jednej trzeciej oliwek do otworu i włączyć mikser.
Po 20-30 sekundach wyłączyć mikser, ponownie zdjąć ciasto z haka i zrobić otwór w środku, wsypać połowę pozostałych oliwek i ponownie włączyć mikser. Tak samo postąpić z reszta oliwek. Mieszać aż będą równomiernie rozłożone w cieście. Ciasto przykryć i odstawić do fermentacji na 2 godziny. Po godzinie od rozpoczęcia fermentacji, ciasto wyjąć z dzieży na obsypany mąką blat, delikatnie rozciągnąć i złożyć na trzy, obrócić o 90 stopni znów złożyć na trzy. Po 2 godzinach ciasto podzielić na pół, lekko zaokrąglić,
położyć złączeniem do dołu na posypanej mąka powierzchni i przykryć folią spożywczą. Odstawić na 20 minut po czym rozwałkować tak , aby przybrało owalny kształt. Przykryć i odstawić na godzinę w temperaturze około 24 C. Kiedy ciasto wyrośnie, delikatnie je rozciągnąć, mniej więcej o połowę. Uformować wydłużony trójkąt o wysokości równej półtorej dłu gości podstawy, a następnie naciąć tak jak na rysunku A. Jeszcze bardziej rozciągnąć ciasto, aby nacięcia się otworzyły (Rys. B) .
Przełożyć chlebki na ładownik/ łopatę posypana semoliną lub kaszką kukurydzianą. Piekarnik rozgrzać do temperatury 230C, naparować go umieszczając na dole naczynie z gorącą wodą lub wrzucając kilka kostek lodu, piec 20 minut na kamieniu do pieczenia, aż fougasse będą rumiane i chrupiące, ale nadal miękkie w środku.
Uwagi
Oliwki można zastąpić anchois, pamiętając że anchois są bardziej słone niż oliwki.
Wierzch ciasta przed pieczeniem można posmarować oliwą i posypać gruboziarnistą solą i ziołami lub czarnym pieprzem i parmezanem.
Dziękuję Amber i Magdzie Konwaliowej, która wybrała ten chlebek do marcowej piekarni, oraz wszystkim uczestnikom za miłą zabawę! Pozdrawiam.
Fougasses piekliśmy w doskonałym Towarzystwie:
Aciri Bajkorada
Aga W sezonie
Amber Kuchennymidrzwiami.pl
Ania Jswm
AniaW Magnolia i rozmaryn
Ankawell Życie od kuchni
Alucha Nie -ład mAlutki
Arnika Arnikowa kuchnia
Asia Asia’s White Kitchen
Beata Stare gary
Bożena Smakowe kubki
Czekoladka Z miłości do słodkości
Dorota Moje małe czarowanie
Dorota Ugotujmy to
Gosia Co do jedzenia
Kamila Ogrody Babilonu
Małgosia Akacjowy blog
Magda Konwalie w kuchni
Marghe Po prostu Marghe
Marzena Zacisze kuchenne
MarcinH Grahamka,weka i kajzerka…
Mimbla Pierogi ruskie raz!
Renata Forks’n'Canvas
Wisła Zapach chleba
Żabka Healthy Craving
wtorek, 11 marca 2014
chleb mleczny na zakwasie
W połowie ostatniego tygodnia zabrakło nam chleba, więc we środę na gwałturety stawiałam nowy. Musiał być szybki i najlepiej na zakwasie pszennym. No i znalazłam taki u Doroty. Chleb mleczny na zakwasie, do którego dodałam maku.
Fajny chleb ratunkowy, całkiem smaczny.
Najsmaczniejszy z metką cebulową, na którą mam znów fazę i mogłabym jeść tylko ją i popijać bawarką. Ależ jestem mało wymagająca ;)
Fajny chleb ratunkowy, całkiem smaczny.
Najsmaczniejszy z metką cebulową, na którą mam znów fazę i mogłabym jeść tylko ją i popijać bawarką. Ależ jestem mało wymagająca ;)
wtorek, 4 marca 2014
chleby
Mało mam czasu ostatnio na gotowanie. Ciągle gdzieś biegnę, wszystko na szybko, ale znajduję czas na chleby.
W końcu upiekłam chleb z San Francisco. Miałam na niego wielką ochotę. Ocet balsamiczny dodaje charakteru. Jest wilgotny, ale nie przesadnie ciężki. Nie wiem, czy chciałabym go jeść codziennie, ale raz na czas... Dlaczego nie?
Drugi chleb jest pszenny. Miałam dużo zakwasu, który jakoś musiałam spożytkować, poza tym szybko i łatwo się go robi. Tak fajny, codzienny chlebuś. Nie miałam słodu, więc po prostu użyłam cukru. Trudno. Nie można mieć wszystkiego :)
Chciałam was przekonać do pieczenia. Nie zajmuje to wcale strasznie dużo czasu. Wiem, że jeśli w przepisie podany jest czas total 24 godziny, to faktycznie wygląda przerażająco, ale faktycznie jest tak, że zaczyn leży sobie sam przez np. 16 godzin, po których trzeba dodać tylko mąkę i chleb znów sobie leży, a my możemy sobie oglądnąć film. Czasami trzeba tylko zagnieść, przemieszać, ale to zajmuje chwilkę.
A jaki jest efekt! Chleb z własnego piekarnika smakuje znacznie lepiej niż ten z piekarni!
Przy okazji zapraszam wszystkich do spróbowania swoich sił w marcowej weekendowej piekarni. Łatwy w wykonaniu, a wygląda olśniewająco! Już nie mogę się doczekać na ten listek!
Ps. Wszystkich chętnych z Bielska i okolic zapraszam do mnie po starter zakwasu. Jeśli jednak po moim wpisie chcielibyście się skusić na pieczenie :)
W końcu upiekłam chleb z San Francisco. Miałam na niego wielką ochotę. Ocet balsamiczny dodaje charakteru. Jest wilgotny, ale nie przesadnie ciężki. Nie wiem, czy chciałabym go jeść codziennie, ale raz na czas... Dlaczego nie?
Drugi chleb jest pszenny. Miałam dużo zakwasu, który jakoś musiałam spożytkować, poza tym szybko i łatwo się go robi. Tak fajny, codzienny chlebuś. Nie miałam słodu, więc po prostu użyłam cukru. Trudno. Nie można mieć wszystkiego :)
Chciałam was przekonać do pieczenia. Nie zajmuje to wcale strasznie dużo czasu. Wiem, że jeśli w przepisie podany jest czas total 24 godziny, to faktycznie wygląda przerażająco, ale faktycznie jest tak, że zaczyn leży sobie sam przez np. 16 godzin, po których trzeba dodać tylko mąkę i chleb znów sobie leży, a my możemy sobie oglądnąć film. Czasami trzeba tylko zagnieść, przemieszać, ale to zajmuje chwilkę.
A jaki jest efekt! Chleb z własnego piekarnika smakuje znacznie lepiej niż ten z piekarni!
Przy okazji zapraszam wszystkich do spróbowania swoich sił w marcowej weekendowej piekarni. Łatwy w wykonaniu, a wygląda olśniewająco! Już nie mogę się doczekać na ten listek!
Ps. Wszystkich chętnych z Bielska i okolic zapraszam do mnie po starter zakwasu. Jeśli jednak po moim wpisie chcielibyście się skusić na pieczenie :)
![]() |
| Chleb San Francisco |
![]() |
| Chleb pszenny na zakwasie |
niedziela, 23 lutego 2014
chleb na zakwasie - ze słonecznikiem i żytem
Drugim chlebem, który mi się upiekł był chleb ze słonecznikiem i łamanym żytem (którego oczywiście w Bielu nie kupiłam, dosypałam za to płatków żytnich i wyszło fajnie). Kolejny gruby, ciężki chleb. Taki jak lubimy. Smacznego.
chleb na zakwasie - tatterowiec
No i stało się. Wyhodowałam zakwas pszenny i żytni i zaczęłam piec. W sumie wszystko do tego zmierzało. Zatoczyłam przy okazji krąg. Kilka lat temu, kiedy piekłam chleb zamiast iść na imprezę ze znajomymi, wywoływałam raczej uszczypliwe uwagi i śmiechy. Teraz wszyscy się cieszą, że się ze mnie zrobiła "kucharka".
Gniecenie uspokaja. Szkoda tylko, że nie mam tyle czasu na chleb, co wtedy. Teraz wchodzą w grę tylko szybkie przepisy.
Na pierwszy ogień, głównie ze względu na ilość zakwasu, którą wyprodukowałam, a żal było wyrzucić, poszedł chleb z piekarni Tattter, która będzie się tu często przewijać. Oto zdjęcie pierwszego po dłuuugiej przerwie chleba na zakwasie - tatterowca.
Gniecenie uspokaja. Szkoda tylko, że nie mam tyle czasu na chleb, co wtedy. Teraz wchodzą w grę tylko szybkie przepisy.
Na pierwszy ogień, głównie ze względu na ilość zakwasu, którą wyprodukowałam, a żal było wyrzucić, poszedł chleb z piekarni Tattter, która będzie się tu często przewijać. Oto zdjęcie pierwszego po dłuuugiej przerwie chleba na zakwasie - tatterowca.
sobota, 15 lutego 2014
Akcja lutowa piekarnia - pieczemy chleb czekoladowy!
Już dawno chciałam upiec chleb z dziewczynami w co miesięcznej piekarni, ale zawsze coś stało na przeszkodzie albo orientowałam się po zakończeniu akcji. W tym miesiącu się udało. I to jak się udało! Chleb czekoladowy jako inauguracja wspólnego pieczenia! Nie mogłam trafić lepiej!
Pieczenie poszło jak z płatka, a efekt przerósł moje oczekiwania. Chleb jest wyśmienity. Nie jest słodki, tylko wybijające się gdzie nie gdzie rodzynki przełamują wytrawność. Świetnie smakuje z samym masłem albo kwaśnymi konfiturami. Następnym razem może trochę popryskam go wodą w trakcie pieczenia, bo skórka okazała się jednak trosinkę za sucha. Tak, NASTĘPNYM RAZEM, bo już myślę o pieczeniu kolejnego!
Dziękuję Amber i pozostałym dziewczynom za wspólne pieczenie i nie mogę doczekać się kolejnych!
Pozdrawiam!
A tu przepis skopiowany od Amber na
CHLEB CZEKOLADOWY NA DROŻDŻACH
Na poolish :
2 g świeżych (lub 1 g czyli ¼ łyżeczki suchych) drożdży
125 g / 125 ml ciepłej wody
125 g mąki pszennej (T55)
ciasto właściwe :
300 g mąki pszennej (T55)
5 g (1 łyżeczka) soli
2 g świeżych (lub 1 g czyli ¼ łyżeczki suchych) drożdży
ok. 220 – 240 ml ciepłej wody
80 g (2/3 szkl) chipsów czekoladowych (pół słodkich)
200 g (1 1/3 szklanki) rodzynek koryntek
20 g (2 ½ łyżki) gorzkiego kakao
W przeddzień pieczenia przygotować poolish (wieczorem, na poranne pieczenie, lub rano – na pieczenie popołudniowe) :
1. W misie dokładnie wymieszać drożdże z wodą (125 ml); dodać mąkę (125 g) i ponownie dokładnie wymieszać. Przykryć i pozostawić na noc w temperaturze pokojowej.
2. Następnego dnia wymieszać rodzynki i chipsy czekoladowe. W drugiej misce wymieszać mąkę, sól i kakao.
3. Wymieszać drożdże z wodą.
4. Dodać rozmieszane drożdże do zaczynu (poolish), następnie dodać suche składniki i dobrze wymieszać.
5. Przykryć i odstawić na 10 min.
6. Po 10 minutach – wyrabiamy ciasto : chwytamy porcję ciasta z brzegu, lekko naciągamy i przyciskamy w środek ciasta; lekko obracamy misę i powtarzamy tę czynność z kolejnym brzegiem ciasta. Powtarzamy składanie 8 razy, co powinno nam zająć ok. 10 sekund, po czym ciasto powinno zmienić strukturę – bardziej sprężyste, stawiające opór.
Ciasto możemy również wyrobić mikserem – najpierw 2-3 minuty na pierwszym biegu, a nastepnie ok. 4 minuty na drugim biegu
7. Przykryć misę i odstawić na 10 minut.
8. Powtórzyć etap 6 + 7 dwa razy, następnie ponownie etap 6. Przykryć misę i odstawić do wyrośnięcia na1 godzinę.
9. Gdy ciasto podwoiło objętość – odgazować je (uderzamy pięścią w jego środek).
10. Wyrośnięte ciasto umieścić na lekko umączonym blacie .
11. Podzielić ciasto na 2 równe części i uformować z nich kule. Ja upiekłam jeden, cały bochenek.
12. Wysypać mąką podłużny koszyk do wyrastania chleba i umieścić w nim kulki ciasta, blisko siebie, tak by połączyły się podczas rośnięcia. Z braku koszyka kulę umieściłam w wyłożonej papierem do pieczenia dużej (tak, żeby ciasto miało miejsce jeszcze podrosnąć) keksówce lub naczyniu żaroodpornym, w której później je piekłam.
13. Pozostawić ciasto do wyrośnięcia, aż podwoi swoją objętość – w zależności od tego, jak mocny jest nasz zakwas (oraz w zależności od temperatury) może to zająć od 3 do 6 godzin).
14. Ok. 20 minut przed planowanym pieczeniem, nagrzać piekarnik do 240st., na spodzie umieścić naczynie, do którego wlejemy wodę (przygotować szklankę wody).
15. Gdy ciasto podwoi już objętość, przekładamy je na łopatę lub na papier do pieczenia, posypujemy wierzch mąką i nacinamy.
16. Przekładamy na rozgrzaną blachę (lub kamień), wlewamy wodę do przygotowanego naczynia i obniżamy temperaturę do 220st.
17. Pieczemy ok. 30 minut, aż chleb będzie ładnie brązowy. Piekłam dłużej - około 50 minut.
18. By sprawdzić, czy jest on odpowiednio upieczony, stukamy w spód chleba – ma on wydawać ‘głuchy’ odgłos.
Studzimy na kratce.
Smacznego!
Pieczenie poszło jak z płatka, a efekt przerósł moje oczekiwania. Chleb jest wyśmienity. Nie jest słodki, tylko wybijające się gdzie nie gdzie rodzynki przełamują wytrawność. Świetnie smakuje z samym masłem albo kwaśnymi konfiturami. Następnym razem może trochę popryskam go wodą w trakcie pieczenia, bo skórka okazała się jednak trosinkę za sucha. Tak, NASTĘPNYM RAZEM, bo już myślę o pieczeniu kolejnego!
Dziękuję Amber i pozostałym dziewczynom za wspólne pieczenie i nie mogę doczekać się kolejnych!
Pozdrawiam!
A tu przepis skopiowany od Amber na
CHLEB CZEKOLADOWY NA DROŻDŻACH
Na poolish :
2 g świeżych (lub 1 g czyli ¼ łyżeczki suchych) drożdży
125 g / 125 ml ciepłej wody
125 g mąki pszennej (T55)
ciasto właściwe :
300 g mąki pszennej (T55)
5 g (1 łyżeczka) soli
2 g świeżych (lub 1 g czyli ¼ łyżeczki suchych) drożdży
ok. 220 – 240 ml ciepłej wody
80 g (2/3 szkl) chipsów czekoladowych (pół słodkich)
200 g (1 1/3 szklanki) rodzynek koryntek
20 g (2 ½ łyżki) gorzkiego kakao
W przeddzień pieczenia przygotować poolish (wieczorem, na poranne pieczenie, lub rano – na pieczenie popołudniowe) :
1. W misie dokładnie wymieszać drożdże z wodą (125 ml); dodać mąkę (125 g) i ponownie dokładnie wymieszać. Przykryć i pozostawić na noc w temperaturze pokojowej.
2. Następnego dnia wymieszać rodzynki i chipsy czekoladowe. W drugiej misce wymieszać mąkę, sól i kakao.
3. Wymieszać drożdże z wodą.
4. Dodać rozmieszane drożdże do zaczynu (poolish), następnie dodać suche składniki i dobrze wymieszać.
5. Przykryć i odstawić na 10 min.
6. Po 10 minutach – wyrabiamy ciasto : chwytamy porcję ciasta z brzegu, lekko naciągamy i przyciskamy w środek ciasta; lekko obracamy misę i powtarzamy tę czynność z kolejnym brzegiem ciasta. Powtarzamy składanie 8 razy, co powinno nam zająć ok. 10 sekund, po czym ciasto powinno zmienić strukturę – bardziej sprężyste, stawiające opór.
Ciasto możemy również wyrobić mikserem – najpierw 2-3 minuty na pierwszym biegu, a nastepnie ok. 4 minuty na drugim biegu
7. Przykryć misę i odstawić na 10 minut.
8. Powtórzyć etap 6 + 7 dwa razy, następnie ponownie etap 6. Przykryć misę i odstawić do wyrośnięcia na1 godzinę.
9. Gdy ciasto podwoiło objętość – odgazować je (uderzamy pięścią w jego środek).
10. Wyrośnięte ciasto umieścić na lekko umączonym blacie .
11. Podzielić ciasto na 2 równe części i uformować z nich kule. Ja upiekłam jeden, cały bochenek.
12. Wysypać mąką podłużny koszyk do wyrastania chleba i umieścić w nim kulki ciasta, blisko siebie, tak by połączyły się podczas rośnięcia. Z braku koszyka kulę umieściłam w wyłożonej papierem do pieczenia dużej (tak, żeby ciasto miało miejsce jeszcze podrosnąć) keksówce lub naczyniu żaroodpornym, w której później je piekłam.
13. Pozostawić ciasto do wyrośnięcia, aż podwoi swoją objętość – w zależności od tego, jak mocny jest nasz zakwas (oraz w zależności od temperatury) może to zająć od 3 do 6 godzin).
14. Ok. 20 minut przed planowanym pieczeniem, nagrzać piekarnik do 240st., na spodzie umieścić naczynie, do którego wlejemy wodę (przygotować szklankę wody).
15. Gdy ciasto podwoi już objętość, przekładamy je na łopatę lub na papier do pieczenia, posypujemy wierzch mąką i nacinamy.
16. Przekładamy na rozgrzaną blachę (lub kamień), wlewamy wodę do przygotowanego naczynia i obniżamy temperaturę do 220st.
17. Pieczemy ok. 30 minut, aż chleb będzie ładnie brązowy. Piekłam dłużej - około 50 minut.
18. By sprawdzić, czy jest on odpowiednio upieczony, stukamy w spód chleba – ma on wydawać ‘głuchy’ odgłos.
Studzimy na kratce.
Smacznego!
A tu spis wszystkich blogów, które wzięły w akcji:
Ania Bajkorada
Ania Nie tylko na słodko
Ania W Moje pasje.Kuchnia i ogród
Ania Pieczywo na zakwasie
Alutka nie-ład mAlutki
Arnika Arnikowa kuchnia
Bea Bea w kuchni
Bożena Smakowe kubki
Bożena Moje domowe kucharzenie
Dorota Ugotujmy To.pl
Dorota Moje małe czarowanie
Gallica Anonimica Zakalce mojego życia
Gatita Kulinarne przygody Gatity
Gosia Co do jedzenia
Gucio Kuchnia Gucia
Jola Smak mojego domu
Kamila Ogrody Babilonu
Krecia By było przyjemniej
Magda Konwalie w kuchni
Małgosia Akacjowy blog. W podróży i w kuchni
Margot Kuchnia Alicji
Marghe Po prostu Marghe
Mimbla Pierogi ruskie raz
Pychciasta
Renata Forks’N'Canvas
Tosia Smakowity chleb
Wiosenka Eksplozja smaku
Wisła Zapach chleba
Zufik Zufikowo
Żabka Healthy craving
Żaneta Poradniczanka
Ania Nie tylko na słodko
Ania W Moje pasje.Kuchnia i ogród
Ania Pieczywo na zakwasie
Alutka nie-ład mAlutki
Arnika Arnikowa kuchnia
Bea Bea w kuchni
Bożena Smakowe kubki
Bożena Moje domowe kucharzenie
Dorota Ugotujmy To.pl
Dorota Moje małe czarowanie
Gallica Anonimica Zakalce mojego życia
Gatita Kulinarne przygody Gatity
Gosia Co do jedzenia
Gucio Kuchnia Gucia
Jola Smak mojego domu
Kamila Ogrody Babilonu
Krecia By było przyjemniej
Magda Konwalie w kuchni
Małgosia Akacjowy blog. W podróży i w kuchni
Margot Kuchnia Alicji
Marghe Po prostu Marghe
Mimbla Pierogi ruskie raz
Pychciasta
Renata Forks’N'Canvas
Tosia Smakowity chleb
Wiosenka Eksplozja smaku
Wisła Zapach chleba
Zufik Zufikowo
Żabka Healthy craving
Żaneta Poradniczanka
wtorek, 3 grudnia 2013
śniadanie!
Namawiała ChiliBite i namawiała. Więc zrobiłam. Rogale wyszły koślawe, bo miałam mieć na ich spokojne skręcanie kupę czasu, aż tu nagle okazało się, że mam jakieś pięć minut z pieczeniem! ;) Za to wyszły smaczne.
Do tego pasta z groszku z natchnienia Moniczki, na której KURKA WODNA zepsuł mi się bender, więc pływały w niej całe kawałki, ale jakoś mi to nie przeszkadzało specjalnie.
To znaczy kawałki groszku, nie Moniczki w niej pływały ;)
A pastę robi się tak, że się groszek rozmraża, blanszuje i miksuje z czosnkiem i solą. Aż taka skomplikowana operacja. Dzięki Moniczka!
Do tego pasta z groszku z natchnienia Moniczki, na której KURKA WODNA zepsuł mi się bender, więc pływały w niej całe kawałki, ale jakoś mi to nie przeszkadzało specjalnie.
To znaczy kawałki groszku, nie Moniczki w niej pływały ;)
A pastę robi się tak, że się groszek rozmraża, blanszuje i miksuje z czosnkiem i solą. Aż taka skomplikowana operacja. Dzięki Moniczka!
niedziela, 15 września 2013
hurt i detal
Dziś nadrabiam zaległości blogowe. Ostatnie wypadki bardzo utrudniały wrzucanie postów. Nie kończąca się przeprowadzka, nawrót choroby, czekanie na spóźniającą się wypłatę....
Ale jestem i mam dużo niespodzianek. Zaczynamy od chleba. Bo chleb był, jest i będzie podstawą posiłków.
Nie wyobrażam sobie śniadania bez kanapki. Kiedy byłam na diecie i nie mogłam jeść glutenu, próbowałam przestawić się na śniadania "papkowate", albo "obiadowate", ale nic a nic nie było w stanie zastąpić mi kanapki.
Chleby piekę już długo. Zaczynałam od żytnich na zakwasie, wyrabianego i pieczonego w piekarniku. Następnie kupiłam maszynę do chleba, taką zwykłą z Tesco za 100 zł. działała prawie 3 lata i byłam z niej bardzo zadowolona, chociaż wymieniłabym kilka mankamentów. Długo trwało też szukanie idealnej receptury na chleb. Nie był on tez z cudownie chrupiąca skórką, po wyciągnięciu był "wilgotnawy", ale zawsze można było użyć maszyny tylko do wyrabiania, a następnie upiec tradycyjnie. Niestety maszyna poszła do chlebowego nieba, a jeszcze nie miałam okazji kupić nowej.
Obecnie kupuję chleb w dobrej piekarni, ale to ciągle nie jest to. Płacę kupę pieniędzy, a to nie jest mój smak. Tak więc zaraz po zakończeniu przeprowadzki (co mam nadzieję nastąpi wkrótce) kupuje piekarnik (bo tam nie ma) i zaczynam produkcję na nowo.
Tym czasem zapraszam na chleb weekendowy, który zrobiłam jako akompaniament do zupy rybnej, o której później. Przepis znalazłam u Co dziś zjem na śniadanie, ale proporcje cukru i soli okazały się fatalne. Bochenek okazał się za słodki. Mój błąd - byłam tak zaaferowana pieczeniem pozostałych smakołyków, że nie pomyślałam o przeliczeniu tego. Tak więc poniżej przedstawiam przepis po mojej modyfikacji. Chleb jest ciekawy, ale na pewno nie na co dzień. Bardziej właśnie jako dodatek do zupy. Robi się go ekspresowo!
CHLEB PIWNY
Smacznego
Ale jestem i mam dużo niespodzianek. Zaczynamy od chleba. Bo chleb był, jest i będzie podstawą posiłków.
Nie wyobrażam sobie śniadania bez kanapki. Kiedy byłam na diecie i nie mogłam jeść glutenu, próbowałam przestawić się na śniadania "papkowate", albo "obiadowate", ale nic a nic nie było w stanie zastąpić mi kanapki.
Chleby piekę już długo. Zaczynałam od żytnich na zakwasie, wyrabianego i pieczonego w piekarniku. Następnie kupiłam maszynę do chleba, taką zwykłą z Tesco za 100 zł. działała prawie 3 lata i byłam z niej bardzo zadowolona, chociaż wymieniłabym kilka mankamentów. Długo trwało też szukanie idealnej receptury na chleb. Nie był on tez z cudownie chrupiąca skórką, po wyciągnięciu był "wilgotnawy", ale zawsze można było użyć maszyny tylko do wyrabiania, a następnie upiec tradycyjnie. Niestety maszyna poszła do chlebowego nieba, a jeszcze nie miałam okazji kupić nowej.
Obecnie kupuję chleb w dobrej piekarni, ale to ciągle nie jest to. Płacę kupę pieniędzy, a to nie jest mój smak. Tak więc zaraz po zakończeniu przeprowadzki (co mam nadzieję nastąpi wkrótce) kupuje piekarnik (bo tam nie ma) i zaczynam produkcję na nowo.
Tym czasem zapraszam na chleb weekendowy, który zrobiłam jako akompaniament do zupy rybnej, o której później. Przepis znalazłam u Co dziś zjem na śniadanie, ale proporcje cukru i soli okazały się fatalne. Bochenek okazał się za słodki. Mój błąd - byłam tak zaaferowana pieczeniem pozostałych smakołyków, że nie pomyślałam o przeliczeniu tego. Tak więc poniżej przedstawiam przepis po mojej modyfikacji. Chleb jest ciekawy, ale na pewno nie na co dzień. Bardziej właśnie jako dodatek do zupy. Robi się go ekspresowo!
CHLEB PIWNY
3 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku
do pieczenia
2 ½ łyżeczki soli
2 łyżeczki cukru
330 ml piwa
2 łyżeczki masła
Rozgrzej piekarnik do 175*C i natłuść prostokątną formę do
pieczenia (zrobiłam w keksówce). W dużej misce zmieszaj mąkę, sól, proszek do
pieczenia i cukier. Następnie dodaj piwo i połącz składniki, ale nie przemieszaj. Przełóż ciasto do formy.
W rondelku rozpuść masło i posmaruj wierzch ciasta (tak, tego jeszcze nie
upieczonego). Piecz przez około 40 minut, lub do momentu, aż wykałaczka będzie
po wbiciu w chleb czysta.
Smacznego
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
















