wtorek, 3 grudnia 2013

korzenie

W sobotę byłam na targu. Smętny widok w porównaniu z tym, co było jakieś dwa miesiące temu, nie wspominając o np. czerwcu. Ale jak się przypatrzysz... Tu marchewka, tam buraczek, fasoli sto kolorów. Coś się znajdzie nie?

KOTLETY MARCHEWKOWE Z SOSEM MEKSYKAŃSKIM

6 średnich marchewek
curry, dużo curry
czosnek - 1 ząbek wystarczy
jajco
trochę mąki
sól, pieprz

Marchewkę trę na najmniejszych oczkach. Mieszam z curry, czosnkiem, jajcem i dosypuję mąki, tyle żeby się skleiło, ale nie sądzę żeby więcej niż pół szklanki. Nie może mieć przecież smaku mąki, nie? Potem lepię z tego kotleciki i ciach, na patelnię.

Na drugiej tym czasem robię sos.

SOS MEKSYKAŃSKI
pomidory z puszki krojone
czerwona fasola tak z pół szklanki
cebula w kostkę
wędzona papryka słodka i ostra, słodkiej łyżeczka, ostrej pół
sól, pieprz

Cebulkę podsmażam na oliwie. Pomidory redukuję z fasolą doprawione przyprawami. Łatwizna!


burak

Pozostając w temacie barszczu i mojego szału na buraki. Wypróbowałam świetny przepis na barszcz ukraiński. Jest bardzo dobrze doprawiony. Ma wszystko, co barszcz powinien mieć. Mógłby być ciut, ale naprawdę ciut kwaśniejszy. Następnym razem dodam też trochę kapusty. Uwaga on uzależnia!!! O jacie, chyba jutro znów go zrobię. Nieee poczekam na kiszone buraki i wtedy zrobię z nich!


zakwas

Na barszcz! Na buraki! Poczytałam, poczułam i już nie chcę nic innego! Zakwas. To jest to, co Martynki lubią!


Zakwas buraczany to prawdziwe błogosławieństwo dla naszych jelit, które szalenie się przyjaźnią z laktobakteriami (i to aż tak bardzo, że zwyczajnie nie wyobrażają sobie bez nich życia!).
Buraki są szczególnie cenne w porze jesienno-zimowej, kiedy sezonowych warzyw i owoców mamy mało. Z reguły warzywa i owoce przechowywane w chłodniach tracą większość walorów odżywczych, jednak burak jest tu chlubnym wyjątkiem. Bogactwo dobroczynnych związków może przyprawić o zawrót głowy: potas, magnez, wapń, fosfor, żelazo, cynk, antocyjany, betanina, rzadkie mikroelementy (rubid, cez, lit, stront, kobalt), kwas foliowy, witamina C (jej zawartość podczas kiszenia wybitnie rośnie) jak również witaminy z grupy B.
Pół szklaneczki zakwasu dziennie trzyma lekarza z dala ode mnie. :) A to dlatego, że ma on pełno związków działających
- oczyszczająco,
- antynowotworowo,
- antyanemicznie,
- krwiotwórczo,
- regulujących ciśnienie krwi, przemianę materii, pracę wątroby i nerek,
- odbudowujących florę jelit  (uszczelniając tym samym jelita),
- antybakteryjnych i antywirusowych (ważne podczas przeziębienia),
- odmładzających (dzięki przyspieszeniu syntezy kolagenu) co zainteresuje panie,
- dla panów zaś dodatkowo może być cenna informacja, że zakwas bardzo korzystnie wpływa na ich sprawność seksualną i ogólnie wytrzymałość (także w sporcie).
Taki zakwas można pić taki jak jest, albo też w roli czystego barszczyku: leciutko podgrzany z dodatkiem odrobiny majeranku, sosu sojowego, soku z cytryny i zmiażdżonego czosnku. Można też na jego bazie przyrządzić bogatszą wersję świąteczną czyli barszcz wigilijny (podstawą jest wywar z włoszczyzny i buraków do którego dodajemy nieodzowne grzyby suszone, majeranek, zmiażdżony czosnek oraz, już po wyłączeniu gazu, zakwas).
A kiszonych buraków nie wyrzucamy w żadnym wypadku! To samo zdrowie i grzech cokolwiek wyrzucać. Ja najczęściej kroję je w drobną kosteczkę lub rozdrabniam na wiórki z użyciem malaksera, dodaję czerwonej cebulki, oliwy (lub jogurtu greckiego), posiekanej zieleniny, szczyptę czarnego pieprzu, kurkumy i pieprzu cayenne i mam w parę minut gotową wspaniałą probiotyczną sałatkę. Czasem kroję te buraczki w kostkę i używam jako składnik zupy typu barszcz ukraiński, smakują wybornie w każdej wersji!
źródło:  http://www.akademiawitalnosci.pl/jak-zrobic-prawdziwy-barszcz-czerwony-na-zakwasie/

ze dwieście piernikowych ziomali

Pamiętacie konkurs, który kiedyś tam zrobiłam? No więc, z ciasta na te boskie ciastka upiekłam wczoraj chyba ze dwustu piernikowych ziomali. Ziomali, ziomalki, serca, miśki i co tam do szczęścia trzeba. Pierwsza partia się skleiła, bo nie spodziewałam się, że tak bardzo rosną, ale udało mi się ich połamać. Są super. Teraz leżakują, bo twardzi są jak skała. Nic ziomali nie pokona. Chyba, że zamknięcie w puszce. A potem ich wyjmiemy, podziaramy kolorowymi rysunkami i gromada na wigilijne towarzystwo jak znalazł!


o mamo! lata chcę!

Wzięło mnie na lato, na śródziemnomorsko. Ryby chcę, glony jeść. Czuć ciepło. Słoną skórę.

SPAGETTI ŻE NIBY ŚRÓDZIEMNOMORSKO

10 wędzonych szprot pokrojonych na kawałeczki, bez głów!
6 suszonych pomidorów z oliwy pokrojonych w kosteczkę
garść oliwek pokrojonych w kółeczka :) czyli plasterki
do tego czosnek na maleńkie słupeczki
oliwa spod pomidorów
chili
makaron

Makaron gotujemy. Jak jest gotowy to do gorącego wrzucamy pokrojone składniki i mieszamy. I takie jemy. Ojej pycha!


welcome back!



Dzieci kochane!
Trochę mnie nie było, ale już jestem. Wróciłam! Trochę było zamieszania z kolejną przeprowadzką. Poza tym wysiadł mi system i straciłam dużo gotowych przepisów i zdjęć. Zaczynam więc tworzyć od nowa i zasypywać Was pysznościami.
Pierwszą z nich będą babeczki z żurawiną i miodem. Pachną obłędnie, a jeszcze lepiej smakują. Dorota pisała, że są uzależniające, ale nie myślałam, że aż tak!


Dodatkowo zrobiłam ciasteczka owsiane. Nie pamiętałam przepisu, zrobiłam na oko. Dodałam trochę świątecznych dodatków, bo zwykle wrzucam tylko rodzynki i czasem czekoladę. Z dodatkami jest wielka dowolność. Wszelkie suszone, kandyzowane owoce świetnie się sprawdzą. Wszelkie pestki, orzechy też.

CIASTECZKA OWSIANE
1 paczka płatków owsianych górskich
1 paczka płatków owsianych błyskawicznych
1 szklanka oleju
pół szklanki mąki
2 jajka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
pół szklanki cukru / miodu / melasy
dodatki – w tym wypadku dałam pół posiekanej gorzkiej czekolady, pół paczki posiekanej żurawiny i pół paczki skórki pomarańczowej.

Płatki przesmażyć na patelni z olejem, tak żeby się zarumieniły. Jak przestygną wymieszać wszystkie składniki w misce. Dłonie moczyć w wodzie i lepić kuleczki wielkości piłeczki ping pongowej, rozpłaszczać i kłaść na blasze. Piec około 20 min.
Smacznego!


poniedziałek, 11 listopada 2013

przerwa na łączach

Wpadłam ostatnio w ciężką i zawiłą historię, więc nie mam czasu na prowadzenie bloga. Wrócę za jakieś dwa/trzy tygodnie, bo mam duuużo do napisania! Cześć!